czwartek, 1 lipca 2010

Zasada działania spodka - pole wirujące

Wirujące wokół osi pole magnetyczne to jedna z dwóch możliwości.

O jakie tu oddziaływania chodzi, to najlepiej ustalić doświadczalne.
Prawdopodobnie może tu chodzić o odkryty przez dr-a Jana Pająka tzw. "efekt telekinetyczny", czyli odwrotność tarcia.

Tarcie powoduje przemianę ruchu na ciepło, efekt telekinetyczny zmienia ciepło ciepło otoczenia w ruch. Dzięki przyspieszaniu lub opóźnianiu linii sił pola magnetycznego można uzyskać przesunięcie "naturalnych algorytmów" danego przedmiotu, z w ślad za tym podąży sam przedmiot. W wirującym polu magnetycznym występuje przecież dośrodkowe przyspieszenie (rys. ze strony dr-a):


Aby zasada zachowania energii została dotrzymana, energia konieczna do przyspieszenia obiektu jest pobierana z otaczającej przestrzeni, co powoduje obniżenie poziomu energii w otaczającej materii (np. powietrza). Objawia się to obniżeniem temperatury oraz białym tzw. "jarzeniem pochłaniania", wywołanym spadkiem elektronów na niższe orbity. Natomiast podczas hamowania obiektu sytuacja jest przeciwna, wzrasta temperatura i pojawia się "jarzenie wydzielania".

Charakterystyczne dla oddziaływania telekinetycznego jest nie obowiązywanie trzeciej zasady dynamiki, czyli nie powstaje siła reakcji. To powoduje, że do kadłuba napędzanego w ten sposób statku nie jest przyłożona żadna siła. Może więc wykonywać dowolne manewry, zgodnie z drugą zasadą dynamiki (a=F/m) nie wystąpią przyspieszenia oraz przeciążenia. To jakby otoczenie poza statkiem się poruszało, nie zaś sam pojazd. Widok z wnętrza robiłby wrażenie oglądania telewizji, niby się coś porusza ale niczego nie czuć.

Celowo nie ujawniam, jak zmusić pole magnetyczne do bardzo szybkiego wirowania. O ile zasady fizykalne stanowią dobro publiczne, to konkretne rozwiązania konstrukcyjne są już własnością intelektualną, mogącą podlegać patentowaniu.

Ewentualnym eksperymentatorom radziłbym zachować wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa. Mamy to do czynienia z nieznanymi oddziaływaniami, więc skutki mogą być nieobliczalne. Urządzenie może np. wylecieć przez sufit, przeniknąć materię lub zostać rozerwane, może również wydzielać nieznane formy promieniowania. Lepiej, by osoba przeprowadzająca eksperyment znajdowała się co najmniej w sąsiednim pokoju, a w pobliżu urządzenia było coś żywego (np. roślinka). To dotyczy wszelkich eksperymentów z takimi napędami, przekonali się o tym już naukowcy nazistowscy pod koniec lat trzydziestych XX wieku.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Celowo nie ujawniam, jak zmusić pole magnetyczne do bardzo szybkiego wirowania. O ile zasady fizykalne stanowią dobro publiczne, to konkretne rozwiązania konstrukcyjne są już własnością intelektualną, mogącą podlegać patentowaniu."

Jeśli przedstawiłbyś konkretne działające rozwiązanie techniczne to przynajmniej nikt nie mógłby już go opatentować (nie można patentować rozwiązań opublikowanych przed złożeniem wniosku patentowego). Może nie zarobiłbyś w ten sposób milionów ale na pewno stałbyś się sławny jako człowiek, który pchnął naukę i komunikację na kolejny poziom.
Czyż samo przyczynienie się do skoku technologicznego nie jest samo w sobie świetną rzeczą? No i latające spodki mogłyby być masowo produkowane. Nawet bez opłat za licencję posiadanie na własność takiego cuda to już coś :)

PS. No chyba, że zmyślasz i zasłaniasz się za "wiem ale nie powiem :P".

MaRa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
MaRa pisze...

Na wypadek, gdyby powyższe przeczytali jacyś ludzie z innego świata i byli przeciwni - jak coś się nie podoba, to chętnie pogadam z jakąś uroczą agentką, np. w restauracji czy innym publicznym miejscu. Innej opcji nie ma, to nie te czasy kiedy skutkowało udawanie demonów.