wtorek, 20 czerwca 2017

DIY - płyn do nawadniania

WHO i UNICEF opracowały następującą recepturę płynu nawadniającego, podawanego osobom odwodnionym:

  1. 2,6 grama soli kuchennej (NaCl);
  2. 2,9 grama cytrynianu sodu;
  3. 1,5 grama chlorku potasu (KCl);
  4. 13,5 grama bezwodnej glukozy;
zmieszane z 1 litrem wody.

Przy braku wymienionych składników można zastosować uproszczoną recepturę:
  1. 25,2 grama cukru;
  2. 2,1 grama soli kuchennej (NaCl)
zmieszane z litrem wody.

Sól jest niezbędna, gdyż jest wydalana wraz z potem, co zaburza równowagę elektrolitów w organizmie.

środa, 7 czerwca 2017

DIY - montaż CB-Radia na stałe

Ludzie w internetach się chwalą, jak sami sobie zamontowali CB-Radio lub radio amatorskie w samochodzie. Zazwyczaj estetyka tego co pokazują jest dosyć daleka od ideału.

Aktualnie nie mam radia amatorskiego w samochodzie. Po części dlatego, że nie miałem pomysłu jak go ulokować, a po części jest mi tam mało potrzebne, bo prawie nie używam samochodu, więc częściej przydatne jest ręczne na pasma 2 metry i 70 centymetrów.
Jeszcze dopracuję pomysł jak używać ręcznego w samochodzie :)

Gdyby mi przyszło zamontować samochodowe i nie było gdzie ulokować, jak zamocować, to spróbowałbym na rzepy przyczepić pod siedzeniem pasażera (ta "chwytająca" strona rzepa dosyć mocno przyczepia się do tapicerki). Nie pod siedzeniem kierowcy, bo w razie czego gdyby wyleciało, choć to skrajnie mało prawdopodobne, to mogłoby zablokować pedały, kwestia bezpieczeństwa. Natomiast panel sterujący gdzieś pod ręką na taśmę klejącą, ewentualnie taśmę z rzepem.
W sedanach sprawa jest dużo łatwiejsza, jednostkę centralną przykręca się pod tylną półką, a uchwyt anteny na brzegu klapy bagażnika.

W samochodzie zainstalowałem sobie natomiast CB-Radio (27MHz).
To model Yosan Micro, o wymiarach 99x83x22mm, po prostu żadne inne nie chciało się zmieścić.
Co ciekawe, w Australii i Nowej Zelandii mają CB-Radia w paśmie UHF (około 477MHz) i tam takie wymiary są już standardem, a antena ćwierćfalowa to 15 centymetrów.
Przymocowane na stałe dwustronną taśmą klejącą, bo nie mam potrzeby odczepiania. Na razie się mocno trzyma i nie odpada. Oczywiście po odtłuszczeniu powierzchni denaturatem.
Samo radio jest praktycznie niewidoczne z zewnątrz samochodu, zasłonięte fotelem kierowcy i kierownicą.
Akurat przypadkiem głośnik był na spodniej stronie radia, więc nie został przysłonięty.
Kabel antenowy przykręcony przez adaptor kątowy UC-1, bo bezpośrednio się nie mieścił pod radiem.
W miejscach narażonych na zarysowania kablem mikrofonowym jest naklejona przezroczysta folia samoprzylepna.
Uchwyt mikrofonu wykonany z plastiku fosforyzującego w ciemnościach, przyklejony dwustronną taśmą klejącą. Kupiony na Allegro.
Zasilanie (+) jest podłączone od środka gniazdka zapalniczki, aby go nie zajmować na inne sprzęty. Od spodniej strony wtyku wszedł konektor płaski szerokości 5mm. Całość owinięta taśmą izolacyjną, na to założony filtr ferrytowy.
Drugi filtr, fabryczny z bezpiecznikiem przy kablu dołączonym do radia, w plastikowej puszcze, został przylepiony w środku tunelu przy pomocy dwustronnej taśmy samoprzylepnej.
Natomiast kabelek masy (-) ma dolutowany konektor oczkowy 5mm z blachy stalowej (nie mosiężny, aby zapobiec korozji elektrochemicznej!) i jest przykręcony śrubką do wnętrza karoserii samochodu. Po prostu znalazłem w środku tunelu jakieś dwie tajemnicze przykręcone śrubki, użyłem jedną z nich. Aby się do niej dostać musiałem dokupić półmetrowy śrubokręt Philips, a tanie nie były :)
Chciałem, aby masa była dołączona możliwie blisko radia, bo minusowy kabelek z zapalniczki to nie wiadomo gdzie jest podłączony, może 3 metry dalej dopiero przy akumulatorze.
Kabelek antenowy (3mm RG174) idzie tylnym progiem i wychodzi dopiero przy fotelu kierowcy pod plastikową zaślepką mocowania pasów bezpieczeństwa. Lada dzień dokupię jakiś odbojnik do drzwi, taki o przekroju w kształcie litery U i kilkucentymetrowy odcinek założę pod tym plastikiem, aby kabel antenowy się nie przycierał i nie załamywał.
Zakamuflowana antena President Virginia.
Nie wiem co ze skutecznością, bo mało używam samochodu, odbierało mi innych w mieście z odległości 3...4 kilometrów. W ostatnich dniach w związku z aktywnością słoneczną otworzyła się propagacja i dosłownie na wszystkich kanałach CB odbiera mi stacje z Niemiec, Włoch, Rosji itd.
Na szczęście radio ma przełącznik DX/LOC, ale wtedy zmniejsza czułość 10-krotnie. Zagranicznych stacji nie słychać, lokalnych też nie, może na kilkaset metrów. Przynajmniej mam ciszę i spokój w samochodzie, żadnych zakłóceń :)
Ale zamontowałem tylko dlatego, że bez radiostacji w pojeździe to jakoś tak dziwnie, niewiele mnie interesuje nasłuchiwanie o miśkach z suszarkami.
Bez RF-Gaina lub w ostateczności przełącznika DX/LOC CB-Radia w samochodzie potrafią być bardzo kłopotliwe.
Ostatnia fotografia, to własnoręcznie zbudowana antena awaryjna na pasmo CB.
2,65...2,7 metra linki miedzianej 0,7mm w izolacji, czyli 1/4 długości fali minus współczynnik skrócenia 0,95...0,98. Można by użyć 3-krotnie dłuższej linki, czyli 3/4 fali.
Do tego kawałek sznurka do rozwieszenia anteny na postoju (w czasie jazdy oczywiście nie da się z tego korzystać). Podstawa antenowa ma gwint 6mm, więc do linki dołączyłem taką śrubę z plastikowym uchwytem (na lince jest konektor oczkowy mosiężny 6mm, na śrubie dociskająca elastyczna podkładka plastikowa 6mm i nakrętka samohamowna), ale przy innych gniazdach antenowych należałoby zamontować inną końcówkę.

niedziela, 28 maja 2017

Propozycja kanałów w pasmach amatorskich 2m i 70cm

Zastanawiałem się jak zaprogramować radiotelefon ręczny na pasma 144...146 i 430...440 MHz (I Region IARU). Dawno temu był podział na kanały, teraz już nie ma.
Dzięki wyznaczeniu kanałów nie trzeba pamiętać bandplanów, oraz łatwo zapuścić skanowanie po komórkach pamięci, przynajmniej w niektórych radiach, bez kombinowania z granicami skanowania itp.

Wymyśliłem następujący system oznaczeń: S to simpleks, R to przemiennik, U to UHF (70cm), cyfra to częstotliwość w kHz. Więc po oznaczeniu kanału w pamięci radia łatwo się domyślić funkcji oraz częstotliwości.

I tak, w paśmie 2 metry 30 kanałów FM simplex co 12,5kHz:
145.200 - S200 (historyczny, bo teraz FM zaczyna się od .206, więc powinien od kolejnego)
145.2125 - S2125
...itd. co 12,5kHz
145.2375 - S2375G (G od FM Internet Voice Gateway - kanał bramki internetowej)
145.250 - S250
...itd.
145.2875 - S2875G
...itd.
145.3375 - S3375G
...itd.
145.375 - S375D (D od DV Calling - wywoławczy cyfrowy)
...itd.
145.500 - S500F (F od FM - wywoławczy analogowy)
...itd,
145.550 - S550M (M od Mobile, lub roboczy)
...itd.
145.5625 - S5625

Oraz 16 kanałów przemiennikowych co 12,5kHz, -0,600kHz:
125.575 - R575
...itd.
145,775 - R775

W paśmie 70 centymetrów 15 kanałów simplex co 12,5kHz:
433.400 - SU400T (T to wywoławczy SSTV)
433.4125 - SU4125
...itd. co 12,5KHz
433.450 - SU450D (DV)
...itd.
433.500 - SU500F (FM)
...itd.
433.550 - SU550M
...itd.
433.575 - SU575

Można by jeszcze dodatkowo dopisać 17 kanałów all modes od 433.600 do 434.000 co 25kHz, z czego od .625 do .775 cyfrowe D.

32 kanały przemiennikowe co 25kHz, -7.600:
438.650 - RU650
...itd. co 25kHz
439.425 - RU425

Zdaje się istnieje jeszcze 15 nowych kanałów przemiennikowych, co 25kHz, +1,600 (!), ale rzadko w Polsce spotykane:
430,025 - RU0025
...itd. co 25kHz
430,375 - RU0375

Jedyna wada wymyślonego systemu, to współcześnie bardzo rzadko występujące w przemiennikach alternatywne otwieranie tonem 1750Hz, więc do łączności przez przemiennik trzeba zmienić ustawienie CTCSS, albo dopisać wymagane przemienniki w kolejnych komórkach pamięci pod znakiem przemiennika (w większości chińczyków zabraknie komórek pamięci).

Przypominam, że używanie częstotliwości amatorskich wymaga licencji i znaku wywoławczego.

piątek, 12 maja 2017

Teoretyczne możliwości istnienia transportera (teleportera)

W serialu "StarTrek" z 1966 roku pojawiło się urządzenie nazywane transporterem, służące do teleportacji.
A przy okazji komunikatory, używające jakiś pozaprzestrzennych fal, innych niż elektromagnetyczne. Oraz jakieś czujniki, również najwyraźniej wykorzystujące te fale, pozwalające odczytywać informację dotyczącą form życia na odległość.

A w TNG z 1987 roku replikatory, wytwarzające przedmioty (w tym posiłki, części zamienne i narządy do przeszczepów). A także komputery ze sztuczną inteligencją, bez klawiatury, sterowane głosem i z ekranami dotykowymi, potrafiące odtwarzać muzykę i filmy, przesyłać wideorozmowy. Tablety też mieli, z możliwością odtwarzania filmów, choć służyły głównie do wyświetlania tekstów...

Naukowcy twierdzą, jak zwykle mają w zwyczaju, że transportery są i zawsze będą niemożliwe do zbudowania.
Bo to wymagałoby zmierzenia stanu całej materii w organizmie (zasada nieoznaczoności to uniemożliwia), zamiany jej w energię, przesłania ogromnej ilości energii (elektromagnetycznie rzecz jasna, przez radio, bo naukowcy nie zauważyli że w StarTreku używają nieelektromagnetycznych komunikatorów) wraz z informacją i zrekonstruowania materii w miejscu docelowym.

Naukowcy zapomnieli, że już w XIX wieku istniała hipoteza, że materia jest cyklicznie tworzona z energii znajdującej się wokół niej, czyli nie jest czymś stałym od zawsze, ale generowanym na bieżąco.
Nie wiem dlaczego tej hipotezy nie znalazłem w żadnej książce dotyczącej historii nauki i techniki, ale jest opisana w powieści Verne'a "Łowcy meteorów".
Natomiast już w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych było wiadomo, a nawet to udowodniono, że próżnia jest jakby barierą potencjałów. Materia o przeciwnym poziomie potencjału jakby "przeskakuje" na drugą stronę przestrzeni (próżni), znika z naszej przestrzeni, a jeśli tamtej nadać znowu przeciwny potencjał, pojawia się w naszej przestrzeni, jakby "znikąd". Czyli cały Wszechświat jest wypełniony taką wirtualną potencjalną materią, ale znajduje się ona "po drugiej stronie".

Te dwie teorie pozwalają przewidzieć, na jakiej zasadzie mógłby hipotetycznie działać taki teleporter, według jakich praw fizyki, które będą odkryte dopiero w kolejnych stuleciach.
Materia zostałaby pozbawiona energii, zamieniając się we wzorzec w pozaprzestrzeni. Do tego wzorca, podobnie jak do informacji przekazywanych przez sprzęt telekomuniacyjny, nie miałyby zastosowania prawa fizyki naszej przestrzeni, tylko prawa fizyki pozaprzestrzeni.
W pozaprzestrzeni odległość może być czymś zupełnie innym niż w naszej przestrzeni, albo wręcz może nie istnieć. Więc w pozaprzestrzeni wzorzec materii mógłby zostać przesunięty w dowolny inny punkt naszej przestrzeni, a tam się zmaterializować z powrotem w materię, czy to pobierając energię z otaczającej przestrzeni (czego efektem byłoby ochłodzenie), czy poprzez ponowną zamianę wirtualnych cząstek w cząsteczki rzeczywiste.
Z punktu widzenia naszej przestrzeni, przedmiot by "przeskakiwał" z miejsca na miejsce, znikając w jednym miejscu w tym samym czasie pojawiałby się w drugim (zasada zachowania energii dla całego Wszechświata zostałaby zachowana).
Nie przesyłanie informacji o położeniu jednej cząsteczki za drugą, szeregowo, ale wszystkich jednocześnie, równolegle.

niedziela, 7 maja 2017

DIY - antena pokojowa do radiotelefonu VHF/UHF

Zastanawiało mnie jak zbudować antenę pokojową do radiotelefonu stacjonarnego/przewoźnego VHF/UHF.

Taka albo tymczasowa, albo zapasowa na wypadek awarii instalacji antenowej na dachu.
Najprościej byłoby użyć złączki kątowej UC-1 i półfalowej anteny samochodowej (nie wymaga przeciwwag) za 100...300 złotych. Byle by nie używać 50W wewnątrz mieszkania, gdyż 5W jak w ręczniaku w zupełności wystarczy. Na strychu albo przez przemienniki to ma szansę jakoś działać, jeśli w tym miejscu ręczniak działa.

Ale pomyślałem, jak to jeszcze prościej i taniej zrobić.
Efekt rozmyślań na rysunku:
Jeżeli do ręczniaka da się dołączyć antenę ćwierćfalową, lub ćwierćfalową skróconą cewką, to do stacjonarnego też się da bezpośrednio podłączyć ćwierćfalową.

Problem jednak taki, że na falę 2 metry (144...146MHz) ćwierćfalowa będzie miała około 49 centymetrów długości (z uwzględnieniem współczynnika skrócenia 0,95, wynikającego z mniejszej szybkości fali na metalu niż w próżni), na falę 70 centymetrów (430...440MHz) pręt o takiej długości to już będzie 6/8 (3/4) fali. A lepiej nie przedłużać powyżej 5/8, bo za dużo będzie ulatywać w niebo. Anteny 5/8 to tak naprawdę 6/8, tylko że z cewką przedłużającą. Cewka to komplikacja konstrukcyjna.

W moim pomyśle nie ma cewki, jest pręt, wlutowany do wtyku UC1, wkręcanego do gniazda antenowego radiotelefonu. Pionowa część pręta ma 5/8 dla pasma 70 centymetrów, jest zakrzywiony na dole, ten dolny poziomy kawałek przedłuża do 6/8, co także daje całkowitą długość 1/4 dla pasma 2 metry.

Może ktoś wcześniej coś takiego wymyślił, ale nie spotkałem się.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Transhumanizm i transfer świadomości

Da się skopiować umysł, przenosić go do innego ciała lub komputera. Tylko ludzie jeszcze nie wiedzą jak to zrobić.
Kwestia jest tego typu, że człowiek, podobnie jak każda żywa istota, jest maszyną. Tylko ludzie tego nie dostrzegają, bo maszyny kojarzą z wielkimi metalowymi elementami, a w tym przypadku jest nanotechnologia oparta głównie na substancjach organicznych (tworzywach sztucznych?). Mózg różni się budową i zasadą działania od komputera, komputery szybciej dokonują obliczeń matematycznych i precyzyjniej zapamiętują informacje, ale nie potrafią się powielać oraz naprawiać wewnętrznych uszkodzeń. Neurony w mózgu są powielone, w przypadku uszkodzenia pojedynczych ich funkcję przejmują inne, informacja jest zapisywana w sposób rozproszony po całym mózgu. W komputerze awaria pojedynczych tranzystorów na strukturze krzemowej lub pojedynczych komórek pamięci oznacza zastopowanie działania całego komputera.

Jako maszyny, ludzie mogą mieć już od zawsze fabrycznie wbudowany interfejs komunikacyjny z innymi maszynami i superkomputerami, tworząc sieć. Przez ten interfejs mogą być z zewnątrz odczytywane myśli, podsyłane myśli, a nawet tworzona pełna kopia zapasowa całego umysłu, do wykorzystania w innym ciele lub rzeczywistości wirtualnej. Takie biologiczne wi-fi.
Tylko po prostu naukowcy jeszcze tego nie odkryli, nawet nie szukali, a nawet nie wiedzą jakie standardy komunikacyjne i jakie fale wchodzą w grę. Nie znając tych fal i stosowanego sposobu modulacji oraz kodowania nie potrafią ani ich odczytać, ani nawet wykryć.

Ludzie tego nie dostrzegają w sobie, czyli mają coś podobnego do wbudowanego firewalla. Strzępki informacji trafiają do nieświadomych części mózgu, jednak już nie przenikają do świadomości. Inaczej człowiek byłby wszechwiedzący, wszechczujący, znałby myśli każdej żywej istoty, co byłoby zresztą zbyt męczące. Poza tym zdolność przetwarzania mózgu nie pozwoliłaby przeanalizować takiej ilości informacji. Tylko czasem przesączają się ich fragmenty przez tę barierę.
Istnieje sposób odczucia owej wszechwiedzy - w chwili zaprzestania myślenia pojawia się poczucie wszechwiedzy i wszechzrozumienia, jednak po chwili ono zanika gdy mózg wznawia działalność. Człowiek wie, że coś wiedział, ale już nie pamięta co. To podobne do snu, gdy w chwili przebudzenia zapomina się jego treść.
Może sny to efekt podłączenia do wirtualnej rzeczywistości za pośrednictwem owej sieci, wszechświatowego odpowiednika Internetu?

wtorek, 31 stycznia 2017

Dlaczego warto być dobrym?

W mózgu te same obszary odpowiadają za odczuwanie przyjemności podczas dawania i podczas otrzymywania. Mózg jest tak skonstruowany, że nie dostrzega się bezpośrednio innych ludzi i otoczenia, jedynie swoje ich wyobrażenie (bodźce ze zmysłów są korygowane modelem świata zapisanym w pamięci). Więc krzywdząc innych krzywdzi się ich wyobrażenie posiadane we własnym umyśle, a tym samym krzywdzi się samego siebie, zatruwa się swój własny umysł uniemożliwiając osiągnięcie szczęścia (chyba ten mechanizm odpowiada za zjawisko sumienia).

Drugi powód jest taki, że szczęście jest tak jakby zaraźliwe, nie można być szczęśliwym kosztem cudzego nieszczęścia, lub w otoczeniu nieszczęśliwych ludzi. Szczęśliwe towarzystwo poprawia humor.

Trzeci powód jest taki, że w ten sposób po prostu ułatwia się sobie życie. Lepiej się żyje, jeśli ludzie współpracują ze sobą, niż kiedy są skonfliktowani.

W praktyce może być ciężko, bo inni ludzie nie rozumieją tych mechanizmów i głupio postępują, w przekonaniu jacy to są sprytni. Ciężko się dogadywać z ludźmi na niższym poziomie świadomości i trzeba uważać na to, że mogą być niebezpieczni, coś jak dzikie zwierzęta. To nie powód, żeby zwierzęta źle traktować, tylko trzeba zachować ostrożność, bo mogą dziabnąć.

sobota, 10 grudnia 2016

DIY - naprawa drukarek i kserokopiarek

Osoby prowadzące biura płacą ogromne pieniądze za dosyć proste czynności serwisowe.

Najczęstszą usterką jest zacinanie papieru i wciąganie kilku kartek papieru jednocześnie. Dlatego podczas regularnego serwisowania czyści się wałki prowadzące papier. Służy do tego bawełniana szmatka (na przykład ze starej podkoszulki) i specjalny dosyć drogi środek do czyszczenia rolek, choć można po prostu użyć spirytusu (choćby tańszego skażonego przeznaczonego do celów technicznych). Po zdjęciu rolki można ją umyć w wodzie przy pomocy płynu do naczyń.
W intensywnie używanych drukarkach rolki mogą być tak zużyte, że czyszczenie ich nie pomoże, więc trzeba je wymienić. Większość odmian rolek jest dostępna na serwisie aukcyjnym, za kilka złotych sztuka.
Kolejną przyczyną zacinania się papieru są jakieś przedmioty w mechanizmie, na przykład kawałki papieru, spinacze biurowe itp., oczywiście trzeba je wyjąć.

W większych kserokopiarkach za zacinanie papieru czasem odpowiada czujnik otwarcia pokrywy bocznej lub dupleksu (to takie wystające z boku i otwierane). Chodzi o to, że mechanizm zamykania pokrywy bocznej z czasem może się wyrobić i pokrywa nie domyka się prawidłowo. Pomoże wymiana mechanizmu zamykającego lub całej pokrywy. Choć prowizorycznym rozwiązaniem może być włożenie jakiejś gumy lub gąbki między pokrywę a dupleks, przyklejenie pokrywy taśmą klejącą, albo lekkie podpiłowanie okrągłym pilniczkiem plastikowych uchwytów zamykających.

Kolejnymi przyczynami zacinania się może być zużycie sprzęgła napędzającego (wtedy trzeba je wymienić, to takie coś z tyłu podobne do silniczka elektrycznego), lub awaria czujnika położenia papieru (czasem jest tylko przybrudzony i wystarczy go umyć po zdemontowaniu).
Obydwie awarie charakteryzują się tym, że papier nie ulega zaklinowaniu, tylko się zatrzymuje ciągle w tym samym miejscu urządzenia.

Następną grupą awarii są różne plamy na wydruku. Najczęściej wynikają z brudu i wtedy pomoże wyczyszczenie przy pomocy pędzelka oraz odkurzacza.
Jeśli to regularne kreski z boku papieru, to wynik zabrudzenia mechanizmu transportu papieru. Regularne kreski bliżej środka wydruku, wzdłuż kierunku ruchu papieru, to toner na którejś z listew. Regularne kreski poziome, to uszkodzenie powierzchni wałka teflonowego grzałki (utrwalającego wydruk), lub bębna światłoczułego. Kropki występujące zawsze w tych samych miejscach wydruku to uszkodzenie bębna światłoczułego.
Przy wałku przenoszącym toner jest listwa czyszcząca, jej zabrudzenie też może powodować paski. Pomoże jej oczyszczenie. Można też przetrzeć koronę elektrody poprzez wysunięcie i wsunięcie specjalnego uchwytu. Ewentualnie może to być brudne lusterko lub soczewka lasera.
Nieregularne kropki na wydruku w drukarkach laserowych, to toner który gdzieś się wysypał i spada na papier podczas jego transportu. Jeśli się nie trzymają powierzchni papieru, to toner sypiący się na papier już za wałkiem grzałki.

Drukarek laserowych i atramentowych nie powinno się przechylać na boki, bo to może spowodować zanieczyszczenie mechanizmów tonerem lub tuszem.

Białe plamy na wydruku laserowym to najczęściej wynik brudnej szybki oddzielającej laser. W większości modeli dużych drukarek laserowych tę szybkę bardzo łatwo można wyciągnąć i wyczyścić, z reguły jej koniec znajduje się blisko pojemnika tonera.

Wydruk, który niezbyt mocno trzyma się powierzchni papieru, to zbyt niska temperatura grzałki utrwalającej. Może grzałka być już zużyta, może pomóc niewielkie podniesienie temperatury grzałki (ale to wymaga wejścia w menu serwisowe, co jest ryzykowne).

Niektóre drukarki mogą odmówić wydruku, jeśli w ustawieniach drukarki jest inny format papieru, niż w ustawieniach komputera. Jeśli drukarka nie chce drukować, należałoby to sprawdzić przed wezwaniem serwisanta i zapłaceniem mu kilkudziesięciu złotych za fatygę. Albo jakiś kabelek nie styka, może błędne ustawienia adresów IP (z innej puli) w przypadku drukarek sieciowych.

Problemem może być też błędne ustawienie czasu w drukarce (inne niż w komputerze). W przypadku starszych drukarek może ulec wyczerpaniu bateryjka podtrzymująca zegar. Najczęściej taka bateryjka to typowa 3V pastylka litowa (są różne rozmiary), przez producenta złośliwie przylutowana na stałe do płyty głównej jako niewymienialna (he, he). Można spróbować to odlutować lub oderwać i przylutować nową. Przy braku takiej do lutowania, można do zwykłej litowej bateryjki przylutować dwa kabelki, następnie dodatkowo przykleić je kropelką superkleju (bo lut może się nie trzymać zbyt mocno), okręcić taśmą izolacyjną i końce kabelków przylutować do płyty głównej w miejscu dawnej bateryjki.
Uwaga! Przy lutowaniu czegokolwiek do bateryjek litowych bezwzględnie trzeba używać okularów ochronnych i rękawic, bo istnieje niewielkie ryzyko eksplozji.

Kolejnymi awariami są różne niedomagania skanerów.

Podobnie jak w przypadku mechanizmów drukujących, najczęstszą przyczyną jest brud.
Szybkę skanera i lustro w środku delikatnie czyści się miękką szmatką (oczywiście najlepiej nie pozostawiającą kłaczków), oraz zwyczajnym płynem do mycia szyb.

Jeśli przy kopiowaniu w dużych maszynach jeden z rogów wydruku jest przekrzywiony to oznacza, że przekrzywiona jest cała płyta skanera (ten niepodparty od dołu róg z lewej przedniej strony). Z lewej strony pod plastikami powinny być śrubki, należy je lekko odkręcić, podeprzeć czymś róg skanera by nieco go unieść i z powrotem dokręcić śrubki.

Przesunięcie wydruku przy kopiowaniu, to mogą być marginesy ustawione w opcjach skanera, marginesy w ustawieniach ukrytego menu serwisowego, lub przesuniecie względem siebie kół zębatych mechanizmu podajnika papieru.

Czasami w skanerach podłączonych przez sieć komputerową może być problem po przejściu na nowszego Windowsa w komputerze. Wtedy pomoże aktualizacja firmware urządzenia. Najwyraźniej wraz z nowszymi Windowsami coś się mogło zmienić w standardach protokołów skanowania przez sieć.
Z kolei w Windows XP hasłem domyślnym podczas skanowania przez sieć jest "1" (wpisuje się to w ustawieniach skanera).

Ze sztuczek, to sterowniki drukarek przeznaczone dla Windowsa 2000 i XP z reguły będą działać pod nowszymi 32-bitowymi Windowsami, bo tu niewiele się zmienia. 64-bitowe systemy Windows wymagają 64-bitowych sterowników, te od 64-bitowej Visty będą działać pod nowszymi.

Wpis wcześniej zamieściłem na portalu dobreprogramy.pl

środa, 7 grudnia 2016

Zrób to sam - Elektronarzędzia

Adam Słodowy omawia wiertarkę, stojak do wiertarki, wyrzynarkę do drewna, szlifierkę i nasadkę do ostrzenia wierteł:

Część druga:

Oraz trzecia:

wtorek, 6 grudnia 2016