wtorek, 1 marca 2011

Motywy działalności Jahwe

Jak poprzednio wspominałem, umysł człowieka może znajdować się w dwóch stanach, wąskim i szerokim. Wąski, powszechnie spotykany, przypomina sen na jawie, nazywany jest transem konsensusowym CRO (Charles Tart - Consensus Reality Orientation).

Kontrolę nad treścią owego snu na jawie przejęli Elohim dzięki zapoczątkowaniu religii monoteistycznych. To może czasem wywołać zupełnie niepotrzebne spekulacje, iż ich celem jest masowa manipulacja i zniewolenie ludzi. Jednak fakty sugerują coś zupełnie przeciwnego, np.:
  • Uznanie Buddę, który jako jeden z pierwszych ludzi osiągnął przebudzenie, za swojego Proroka.
  • Motyw pokonania śmierci dzięki zmartwychwstaniu, występujący w Biblii i Koranie. Jezus "odkupił" ludzkość dzięki swojej męczeńskiej śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu. Choć już dziś wiadomo, że to niekoniecznie był blef, człowiek powstał z jednej komórki, dysponując jedną komórką i przekształcając ją w tzw. komórkę macierzystą, będzie można odtworzyć ciało człowieka (pozostaje drobna trudność techniczna przywrócenia zapisu pamięci z pola kwantowego). A jak zaobserwowano, pokonanie strachu przed śmiercią jest jednym z najskuteczniejszych sposobów wyzwolenia spod CRO.
  • Biblia mówiła o Bogu posiadającym ciało (np. apokryficzna Księga Henocha, Księga Ezechiela, Apokalipsa św. Jana), lecz w Koranie występuje charakterystyczny dla szerokiego umysłu opis wszystko przenikającego ducha, podtrzymującego świat w istnieniu. To próba podzielenia się z ludźmi wiedzą Elohim, o czynniku znajdującym się poza materią, spajającym świat. Zrozumienie opisu wiąże się z przejściem w stan szerokiego umysłu.
  • Raeliańskie koncepcje nieskończoności małej i dużej oraz medytacja zmysłowa. To bardzo skuteczne sposoby wyzwolenia się ze snu na jawie ku obiektywnej rzeczywistości.
Czyli Elohim zastąpili prowadzące do podziałów, nierówności i rytualnych mordów wierzenia politeistyczne, by następnie móc wyswobodzić ludzkie umysły.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nie jestem pewien czy religie politeistyczne jakoś szczególnie prowadziły do "podziałów, nierówności i rytualnych mordów". Szczególnie jeśli spojrzy się na historię starożytnej Grecji i Rzymu. Oczywiście, że toczono wtedy wojny, ale nie przypominam sobie choćby jednej o podłożu religijnym.
Co więcej politeizm wręcz zakłada tolerancję wobec innych wyznań odwrotnie niż monoteizm. W Rzymie czczono różnych bogów i było to normalne, nie tylko w ramach jednej religii (wyznawca Zeusa/Jowisza nie miał problemu z zaakceptowaniem nie tylko wyznawcy Apolla/Merkurego ale też Izydy, Jahwe czy bogów Perskich). Skoro istnieje wielu bogów, każdy może czcić którego chce. W monoteizmie sprawa wygląda inaczej. Jeśli jest jeden jedyny bóg to każdy inny jest fałszywy z definicji. Jego wyznawców trzeba albo nawrócić/"pokazać im właściwą drogę" albo jeśli to odrzucają to jako wyznawców fałszywych bogów (w domyśle Szatana podającego się za boga) trzeba ich zlikwidować. Nic dziwnego, że wojny religijne były domeną "Chrześcijańskiej Europy", "Muzułmańskiej Azji", a największe niepokoje w rzymskich prowincjach miały miejsce na pograniczach i w Judei.
Odnośnie jeszcze rytualnych mordów. Jak wiadomo ludzie składali różne ofiary bogom i ofiary te nie różniły się jakoś szczególnie między sobą. oddawano głównie żywność i napoje, zwierzęta, owoce itp., często na uroczystościach oddawano się rytualnym orgią (dionizje, zielone świątki). Ofiary z ludzi nie składano w "naszej" części świata. Chyba, że weźmiemy pod uwagę Abrahama, dla którego zabicie Izaaka nie było niczym niezwykłym, czy Jefte, który w odróżnieniu od Abrahama nie tylko próbował ale też ostatecznie zabił własną córkę.

MaRa pisze...

Na Bliskim Wschodzie składano ofiary z ludzi, w tym własne dzieci. Biblia wyraźnie o tym wspomina, znajduje się też masowe groby. Bodajże Wikingowie również składali ofiary z ludzi. Podobnie było z Druidami.

Wojny religijne wynikały z czegoś zupełnie innego.

W Europie pierworodny syn szlachcica dziedziczył majątek, a co za tym idzie były całe zastępy zubożałej szlachty, szukającej sobie jakiegoś zajęcia. Szukali okazji do zdobycia sławy i bogactwa napadając muzułmanów, religia była tylko pretekstem.

W drugą stronę było podobnie, różni kalifowie marzyli o powiększaniu swoich imperiów. Wymordowanie całej rodziny, by nie konkurowała w dziedziczeniu tronu, to dosyć częsta praktyka.
Początkowo muzułmanie bardzo szanowali chrześcijan. Zresztą Koran wyraźnie zabrania nawracania na siłę, prześladowań religijnych. Allach wysyłał swoich proroków innym narodom, więc judaizm, chrześcijaństwo i buddyzm były bliskie islamowi. Ale to się zmieniło, szczególnie jak chrześcijanie dali im się we znaki.

Natomiast prześladowania innowierców w Europie nie wynikały z żadnych nakazów Biblii, po prostu Kościół Katolicki nie chciał z nikim dzielić się wpływami, wykańczał każdą konkurencję. To od początku była organizacja polityczna, dążąca do władzy i bogactwa, cesarz Konstantyn ją utworzył by lepiej kontrolować swoje imperium.
W Kościele Katolickim nie tyle jest religijność, co kościelność, nacisk na bezsensowne puste rytuały (jakby pokropienie kropidłem coś pomogło nieboszczykowi).
Na siłę Kościół wymyśla wydumane "zasady moralne" (które często więcej robią szkody niż pożytku, np. kwestia antykoncepcji, in vitro, traktowanie homoseksualistów) by jakoś uzasadnić swoje dalsze istnienie.

Podobnie jest z islamem na Bliskim Wschodzie. Koran wymienia kary tylko dla dwóch przestępstw, śmierć dla mordercy i obcięcie ręki dla złodzieja. Resztę kar wymyślili sobie duchowni. Są w Koranie inne nakazy i zakazy, każdy ma wymienione uzasadnienie (uzasadnień nie ma chyba żaden inny kodeks na świecie), ale nie ma wymienionych kar, czyli to przewinienia mniejszej rangi.

To, co mówią duchowni religii monoteistycznych, a to co jest faktycznie napisane w Biblii i Koranie, to często zupełnie odległe rzeczy (np. gdzie w Ewangeliach Jezus zakazał używania antykoncepcji? in vitro? Gdzie nakazał wyrzucać lesbijki z pracy w szkołach katolickich?)

Faktem jest, że idee przekazane przez Jezusa w Europie, a Mahometa na Bliskim Wschodzie, wiele zmieniły w mentalności ludzi. Ukazują zupełnie inny świat, w którym wszyscy są równi, a przemoc nie jest mile widziana. Lecz nie mówię tutaj o ideach organizacji religijnych, przypisujących sobie zasługi.

MaRa pisze...

To, co odróżnia religie politeistyczne od monoteistycznych, to zupełny brak jakichkolwiek zasad moralnych. Kładą nacisk na rytuały, święta, zabawę itd. itp.
Religie politeistyczne nie wychowywały ludzi, były tylko kultami, do niczego nie służącymi (prócz powiększania majątków ich kapłanów). Wymyśleni bogowie nie byli żadnymi autorytetami.
Jak wyznawca takiej religii kogoś zabił, okradł, oszukał, to nie miało znaczenia dla owych bóstw, bo te według mitów też miały sporo uczynków na sumieniu.

W religiach monoteistycznych z kolei święte pisma są równocześnie kodeksami, regulującymi szczegółowo zarówno postępowanie człowieka, jak i organizację oraz funkcjonowanie państwa.
Znieważenie rodziców było zakazane, zabójstwo, kradzież, kłamstwo w sądzie, udzielanie lichwiarskich pożyczek, uregulowana była kwestia zawierania małżeństw, rozwodów, kupno, sprzedaż i dzierżawa ziemi, dziedziczenie, funkcjonowanie sądów. Nawet takie drobiazgi, jak w Koranie zakaz wymachiwania przyrodzeniem na ulicy i nakaz zapowiedzenia się, jeśli chce się kogoś odwiedzić. Według Biblii i Koranu zgwałcone kobiety nie były winne, nie powinna je spotkać z tego tytułu żadna kara. Koran znosił niewolnictwo.

Czyli Biblia i Koran były pierwowzorami nowoczesnej państwowości. Elity żydowskie, po zniszczeniu Świątyni Jerozolimskiej przez Rzymian, wyemigrowały do południowej Europy (głównie Francji), gdzie po połączeniu się z tamtejszymi ważnymi rodami dały początek arystokracji. A to wywarło wpływ na późniejsze ustroje. Nawet współczesna bankowość ma pierwowzór w zakonie Templariuszy.
Obecnie mówi się, że takim pierwowzorem ustroju jest starożytny Rzym. Nie wiem, na ile Rzymianie sami wymyślili idee prawne, a ile w tym było zapożyczeń od kupców i urzędników żydowskich. Bo Żydzi w owym okresie byli najlepiej wykształconymi ludźmi, ich religia nakazywała studiowanie świętych ksiąg, będących jednocześnie kodeksami prawnymi.

W państwach opartych na władzy silniejszego i bardziej bezwzględnego nie ma rozwoju, żyje się chwilą, dlatego starożytne imperia przez stulecia niczego nie osiągały i upadały.
Ludzie z zasadami (nie przychodzi mi teraz inne słowo do głowy, ale chyba wiadomo co mam na myśli) zawsze byli na przegranej pozycji. Jeśli jednak owym ludziom z zasadami pomoże się narzucić je większości, to państwo zaczyna funkcjonować na zupełnie innym poziomie. Nawet jak urzędnik takiego państwa nie uznaje żadnych zasad, to musi się liczyć z opinią publiczną, dostosować się.
To, co dla starożytnych byłoby zbyt abstrakcyjne, czyli funkcjonowanie państwa według zasad etycznych i kładzenie nacisku na intelekt, sprawdza się doskonale w praktyce. Dzisiaj już nikt nie chciałby powrotu do świata, w którym każdy narzuca swoją wolę lub sam egzekwuje swoje prawa przy pomocy miecza.

Dzisiaj już ludzie sami potrafią tworzyć własne prawa, kierując się etyką oraz coraz lepszym zrozumieniem świata. Nie potrzebują do tego nakazów religii. Jednak to religie monoteistyczne dały impuls.

MaRa pisze...

Podsumowując, ów "jedyny Bóg" najwyraźniej okazał się świetnym prawnikiem i psychologiem.

Wykorzystując skłonność do wierzeń, zaszczepił ludziom ideę nowoczesnego państwa prawa, opartego na etyce i samodoskonaleniu się ludzi.

W owym czasie to był ewenement na skalę globalną. Gdzie indziej istniało prawo zemsty (oko za oko) lub wola władcy.