poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Rygweda

W X księdze Rygwedy, spisanej prawdopodobnie 3 tysiące lat temu, jest taki oto opis powstania Wszechświata:

"Nie było ani bytu, ani niebytu, ani powietrza, ani nieba nad nim... Nie było ani życia ani śmierci, ani dzień się nie odróżniał od nocy, nie istniało nic w chaosie świata. Ciemność była tylko, w ciemności spowita. Bezkształtne wody były całym światem: świat był nicością w nicości ukryty, a jednak  życia żar we wnętrzu się żarzył... Któż jest ten, kto zna praczasów dzieje? Kto wie, jak świat stworzony został wówczas, gdy żadnych nie było jeszcze bogów. Kto rzec nam może to, czego nikt nie widział?..."

Tekst jest uważany za poezję, wytwór wyobraźni. A jednak może kryć ślady bardzo zaawansowanej wiedzy.

Woda to eter, czy bardziej współcześnie - czasoprzestrzeń, pole kwantowe. Według współczesnej fizyki kwantowej materia jest generowana i podtrzymywania w istnieniu dzięki zakłóceniom równowagi "wirtualnych cząsteczek i antycząsteczek" pola kwantowego.

Żar życia tlący się we wnętrzu to rodzaj naturalnych odpowiedników algorytmów, kontrolujących prawa przyrody. Skoro da się opisać matematycznie właściwości materii, to musi być coś, co ją kontroluje, nadaje jej prawa. Niekoniecznie Bóg, gdyż materia (oprócz życia) nie zachowuje się inteligentnie, jedynie dąży do minimalizacji energii.

Fragment wspomina to, co było oczywiste dla starożytnych - że to nie bogowie stworzyli Wszechświat, są tylko jego późniejszym wytworem i podlegają jego prawom, tak jak ludzie.

1 komentarz:

SongoAryan pisze...

Skoro masz tu opis przedświata i uznajesz jego prawdziwość doszukując się analogii do ustaleń współczesnej nauki to w takim razie skąd taka wiedza u tych ludzi? Jeśli zakładasz, że to prawda to ktoś to widział i przekazał później tym, którzy jeszcze nie powstali. Można ewentualnie zakładać, że ktoś przed tysiącami lat okrył te zasady wszechświata co stawiałoby naszą cywilizację na niskim poziomie wobec naszych przodków lub tych, którzy im tą wiedzę przekazali. Skoro zaś my ludzie jesteśmy nadal na tak niskim poziomie rozwoju, bo niczego nie wiemy na pewno i zasób wiedzy naszej jest nadal nikły to skąd te pełne pewności "ustalenia" o Bogu/bogach? To zwykła sofistyka i domysły. :) Poza tym tylko materia podlega prawom materialnym, ale człowiek ma jeszcze duszę niematerialną, podobnie Bóg/bogowie jest/są istotą/ami niematerialnymi, więc prawom materii nie podlegają. Jeśli zaś nasza niematerialna natura pozwala nam wpływać na materię duchową i skoro mając energię możemy nią manipulować zmieniając to pole wszechświata to sami mamy zdolność wpływania na te odwieczne zasady "fizyki". A jeśli jesteśmy na słabym poziomie rozwoju to skąd możemy wiedzieć czy nie istnieją inne istoty na wyższym poziomie rozwoju, a nawet takie, które potrafią te niezmienne prawa modyfikować? No bo co było przez czasem, przed wszechświatem, przed wielkim wybuchem, czy wszechświat to już wszystko? A może to tylko okruch w większej mieszaninie. Co jeśli wiele wszechświatów przenika się nawzajem. Co jeśli w każdym z nich są inne istoty. Co jeśli potrafią przenikać i kontaktować się z nami. Co jeśli tego wszystkiego nie ma i jest tylko Twoim osobistym snem, bo jesteś podłączony do matrixa i żywisz swoją energię armię robotów na wyższym poziomie inteligencji? :D
Nauka to ciągłe odkrywanie... własnej niewiedzy. Pewny siebie naukowiec to żaden naukowiec, a każda teoria jest teorią i może znaleźć się nowsza i lepsza. Kiedyś naukowcy też uważali, że już wiedzą wszystko i przyszedł Einstein oraz inni także starożytni, po których barkach się wspinał jak jego poprzednicy i jego następcy :)
Pozdrawiam.