czwartek, 12 sierpnia 2010

Ciąg dalszy sporu o krzyż

Zwolennicy usunięcia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego mylą się - nie mają do czynienia z fanatykami, lecz z prostymi ludźmi, których wiarę w bezczelny sposób niektórzy wykorzystują dla osiągnięcia własnych celów. Oni powołują się na Boga, lecz sami albo są szaleni, albo bezbożni i kłamią. Bo jeśli ów Bóg, na którego się powołują, istnieje, to będą musieli kiedyś wytłumaczyć się ze swojej arogancji. Gdzie jak gdzie, ale do Nieba/Raju kłótliwi ludzie nie mogą mieć wstępu, gdyż musieli by tam znosić towarzystwo innych od siebie, których za ziemskiego życia nienawidzili.

Poprzedni Prezydent zginął przez swoją arogancję, lecz najwyraźniej niczego to nie nauczyło. A w przywództwie przecież nie chodzi o dyktatorskie zapędy i dorwanie się do stołka po trupach. Dyktatorzy często przyciągają ludzi, gdyż pozornie gwarantują bezpieczeństwo, ale kiedy kończą ze swoimi przeciwnikami, to zaczynają szukać sobie kolejnych wrogów, choćby wydumanych, by wykazywać powody trzymania się stołka, który w ich mniemaniu im się należy.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Poprzedni Prezydent zginął przez swoją arogancję"

Co masz przez to na myśli? Przecież Kaczyński nie mógł przewidzieć wypadku ani w żaden sposób wpłynąć na jego przebieg.

MaRa pisze...

Kiedyś kazał pilotowi polecieć na front, na szczęście pilot się nie zgodził, ale za to o mało nie wyleciał z pracy i miał sprawę skierowaną do prokuratury.

Teraz sytuacja też była jasna. Była mgła, wieża nie pozwalała na lądowanie. Piloci sami z własnej woli nie zaryzykowaliby lądowania, mieli procedury oraz lotniska zapasowe. Ktoś musiał im nakazać. I ten ktoś (wiadomo kto) raczej nie przelazł do kabiny pilota kanałami wentylacyjnymi, by po kryjomu ominąć salonkę Prezydenta, musiał działać za Jego wiedzą i zgodą, a nawet na Jego polecenie. Samolot był spóźniony, ułańska fantazja poniosła...

Chociaż oczywiście to nie jedyna przyczyna katastrofy, bo okazało się, że samolot leci zbyt nisko. Jeszcze nie wiadomo dlaczego. Czyli jak zwykle z wypadkami lotniczymi, nastąpił szereg zbiegów okoliczności, z których każdy w pojedynkę nie wywołałaby tragedii.

Ale Kaczyński mógł przewidzieć, że sam nie zna się pilotowaniu samolotu, że na pokładzie to kapitan jest najważniejszy, on ma wiedzę oraz doświadczenie do podejmowania decyzji.

MaRa pisze...

Tak czy owak, w czasie mgły samoloty pasażerskie zawsze są kierowane na lotniska zapasowe. Niby mają wyposażenie do lądowania w warunkach bez żadnej widoczności, ale tego się nie robi ze względu na bezpieczeństwo pasażerów, to tylko ewentualność na awaryjne sytuacje.