poniedziałek, 23 maja 2011

Zgubne skutki religii w szkołach - cz.3 (wyjaśnienie teologiczne)

Biblia, Koran i Księga Mormona to przede wszystkim teksty prawnicze, częściowo też historyczne.
Zakładając, że pochodzą z jednego Źródła (nie istotne teraz, czy nadprzyrodzonego, czy nie), to jednak widać pomiędzy nimi pewne różnice. Nawet nakazy i zakazy ze Starego Testamentu zmieniały się w czasie, współcześnie Żydzi nie składają już ofiar ze zwierząt na nieociosanych kamieniach.

Wniosek z tego taki, że te prawa były dostosowane do konkretnego ludu, mieszkającego w określonym czasie i miejscu, w określonych warunkach. A świat się zmienia, więc każde prawo może tracić na aktualności.

Zmienił się przynajmniej na tyle, że współcześnie ludzie sami potrafią korzystać z własnego rozumu i tworzyć własne prawa. I to czynią. Więc prawa z ksiąg religijnych są już niepotrzebne i zostały zastąpione przez prawa państwowe, obecnie powstające na podstawie wiedzy o świecie, której kiedyś ludziom brakowało (nie dotyczy to wszelkich dyktatur).

Cel istnienia rytuałów religijnych to też już żadna tajemnica - chodziło o odciągnięcie ludzi od pogańskich wierzeń i związanych z nimi krwawych rytuałów (typu tortury, zabójstwa i modły do przedmiotów).

A jak ktoś się nadal upiera, że należy się słuchać bytów nadprzyrodzonych zamiast własnego rozumu, to proponuję zaciągnąć się do Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

2 komentarze:

lenka_pe pisze...

!Ależ dla mnie Kościół Latającego Potwora Spaghetti to epokowe odkrycie!:))) Przeczytawszy jego yyy... nie dekalog,tylko-jak to nazwać? Jego 8 przykazań:) - jestem głęboko na tak! I gdyby tylko istniała możliwość wyboru- posyłałabym dziecko na spotkania tegoż świątobliwego;) zgromadzenia. Dzięki takim naukom, świat byłby lepszy. A dzieciakom na lekcjach "religii" pewnie by się nie nudziło...

MaRa pisze...

Teoretycznie można się domagać, by w szkole były lekcje religii Latającego Potwora Spaghetti.
Każda oficjalnie działająca w Polsce religia ma prawo organizować takie lekcje, tylko musi być odpowiednia ilość chętnych uczniów. Dla jednego lub dwóch uczniów państwo nie zapłaci nauczycielowi.