niedziela, 16 stycznia 2011

Plan 9 z kosmosu

Film "Plan 9 z kosmosu" (Plan 9 from Outer Space, 1959) jest uznawany za najgorszy w historii kina, a jednocześnie za najmniej udane dzieło Edwarda Davisa Wooda Juniora, najmniej zdolnego reżysera wszech czasów.

Z doświadczenia wiem, że jeśli coś jest powszechnie krytykowane, zapewne ta krytyka nie ma nic wspólnego z rzeczywistym stanem. Miałem okazję zapoznać się z tym filmem i mam kilka uwag odnośnie komentarzy:
  • Kiepskie efekty specjalne.
Film był realizowany w ciągu kilku dni i z bardzo ograniczonym budżetem. Na pewno nie może dorównać wysokobudżetowym produkcjom z Hollywood, zatrudniającym najlepszych specjalistów od efektów specjalnych. Jak na praktycznie amatorską produkcję nie jest taki beznadziejny.
  • Przeplatanie scen nocnych z dziennymi.
Nie zauważyłem tego. Akcja filmu toczy się za dnia, ale cmentarz jest położony w środku gęstego lasu, osnutego mgłą, stąd półmrok dla podkreślenia atmosfery miejsca. Sceny z cmentarza były prawdopodobnie kręcone w studiu lub w nocy, a przebijające się przez korony drzew promienie słońca symulował jakiś reflektor umieszczony na górze. Efekt nie jest rewelacyjny, ale jakiś jest. Bardzo pomysłowe.
  • Statki kosmiczne w kształcie latających spodków.
To akurat nie jest śmieszne. Tak jak samochód musi być pudełkiem z kółkami u dołu, a samolot musi mieć skrzydła, tak też i statek kosmiczny musi być w kształcie dysku. Względy fizykalne ograniczają inwencję konstruktora. Pędnik elektromagnetyczny to rodzaj rdzenia o działaniu zbliżonym do elektromagnesu, otoczonego pierścieniem (kołnierzem) rozdzielającym bieguny.
  • Kosmici wyglądają jak ludzie. Na koniec filmu jest uwaga, że mogą przebywać nierozpoznani wśród ludzi.
A niby jak kosmici mają wyglądać? Widocznie Darwin się pomylił i ludzie mieszkają nie tylko na Ziemi.
  • Kosmici mówią po angielsku.
To akurat nie jest prawdą. W filmie kosmici mówią swoim językiem, a z ludźmi porozumiewają się przy pomocy specjalnego komputera tłumaczącego mowę. Dokładnie jest o tym mowa w filmie.
Taką ciekawostką są filmy StarTrek. Nawet wielu fanów nie wie, że tam kosmici nie mówią po angielsku. Ludzie noszą komunikatory przypięte do ubrań, które poza funkcją następcy telefonu komórkowego służą jako urządzenie tłumaczące, umożliwiające rozmowę. Ostatnio podobne eksperymenty z translatorem mowy prowadzi Google.
  •  Nie wiadomo o co kosmitom chodzi.
Ależ ich intencje są dosyć jasne. Po wynalezieniu ładunków wybuchowych, później bomb atomowych, ludzie są na drodze do opracowania jeszcze bardziej niebezpiecznej broni, która zagrozi innym światom. Rządy nie zareagowały na sygnały ostrzegawcze przesyłane ze statków, więc ludzie muszą zostać unicestwieni, póki przez swój brak rozwagi nie zniszczą innych.
  • Bomba solaritowa i światło składające się z cząsteczek solaritowych.
Może wyjaśnię bardziej zrozumiale.
Materiały wybuchowe czerpią energię z reakcji chemicznych, wiązań pomiędzy atomami.
Bomby atomowe, wbrew bzdurom wypisywanym w podręcznikach fizyki, nie zamieniają materii na energię (E=m*C^2), lecz wyzwalają energię wiązań cząsteczek wchodzących w skład jądra atomowego (nukleonów).
Z kolei bomba solaritowa. Według współczesnej terminologii światło składa się z kwantów zwanych fotonami. Czyli w przypadku bomby solaritowej mamy do czynienia z elektromagnetycznym wyzwalaniem energii kwantowej, znacznie potężniejszej od atomowej. Jednak ludzcy naukowcy nie zdają sobie sprawy z wagi powiązań w świecie kwantowym, próba  wykorzystania tej energii jako bomby może się skończyć naruszeniem tkanki Wszechświata i nawet jego unicestwieniem.

Współcześnie dosyć poważnie podchodzi się do wykorzystania energii kwantowej, zwanej też energią fluktuacji próżni lub energią punktu zerowego. Rządy Stanów Zjednoczonych i Indii z pewnością prowadzą eksperymenty z wytwarzaniem w ten sposób energii, gdyż może to być darmowe i niewyczerpalne źródło elektryczności. Pierwszy patent z tej dziedziny dostał dr Franklin Mead z Bazy Sił Powietrznych Edwards (US Pat. 5590031).
  • Wampiry, nie wiadomo po co.
W filmie nie ma wampirów. Dwójka aktorów może tylko tak wyglądać, ale to żywe trupy.
  • Dziwne ubrania kosmitów.
Zapewne kosmici to samo myślą o garniturach.
  • Próba zniszczenia ludzi przy pomocy wskrzeszonych zmarłych.
Widocznie kosmici mają na tyle kultury osobistej, by nie wdawać się w bijatyki.
O ile pomysł wskrzeszenia nie jest najgorszy, to na pewno wykonanie beznadziejne, trupów nie da się ożywić przy pomocy elektrod zaszczepionych w mózgu, choć to nie przeszkodziło karierze książki i filmów o doktorze Frankensteinie. Być może wkrótce naukowcy ożywią mamuty, ale w czasie powstania filmu nie znano jeszcze klonowania:)

Podsumowując, to nie film był głupi, tylko jego krytycy.

-----
Lada dzień do kin może trafić nowa wersja filmu Plan 9. Może wreszcie ludzie zrozumieją ostrzeżenie.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nie ma powodu by gloryfikować film znany tylko wąskiegu gronu fanów..

Anonimowy pisze...

Dlaczego sienie zgadzam z rzekomym przesłaniem Planu 9 i w niego nie wierzę???
Odpowiedź jest prosta. Człowiek niewoele się zmienił przez tysiaclecia. Nie sądzę aby podlegał jakiemus gwałtownemu oświeceniu. Otóż, rozwinęła się przez wieki technika od włóczni łuków po broń palną od broni polanej jednostrzałowej w broń palna masowego rażenia, od broni masowego rażenia w broń nuklearną, elektromagnetyczną (bomby wybuchaja i postaje silny impuls elektormagnmetyczny który niszczy elektronikę), fotonową.
Postep w wojskowości przyczynia się dowdrażania wynalazkow winnych dziedzinach życia.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że ludzie się nie wyżynają bo sie ucywilizowali, bo sa wyksztalceni bo odkrylimożliwości bogacenia się przez pracę zamiast przez napadanie na sibie a to z powodu rozwoju oświaty. Bzdura, to włąśnie rozwój zbrojeń spowodował że nie warto prowadzić wojen, to kumulowanie arsenaló masowego razenia powoduje że są pństwa - hegemony ale moga rywalizować tylko gospodarczo - bo z ich wzajemnego starcia nikt nie wyszedłby zwycięsko!!!!
Prawda jest taka, że nie ma wojen, bo swojego czasu powstaly systemy bunkrów, różne rodzaje wojsk i technologie ataków, po przez dziesątki lat ćwiczone były różne scenariusze "zimnej wojny " i opcje róznych atakow, które wykazały ich bezzasadność.
Bo przy dzisiejszych mozliwosciach wojny straty atakujacego byłyby ogromne. A małęgo i slabego karju nie warto atakować bo większy z niego pożytek jak się go nie atakuje a eksploatuje gospodarczo przez sieć korporacji i agentów.
Taki krej to przciez też konsumenci technologii na których można zarobić lepiej niż na walce.
Problem w tym że takie zarabianie i wymiana jest możliwa od pewnego pozionu technologicznego i tym samym cywilizacyjnego.
Oświata wpłynęła jak najbardziej korzystnie na społeczeństwa, wyzwalajac je spod władzy duchownych.
Ale i tak najwiecej dało wpojenie zasad higieny, i technologie - tj produkcji mydłą, detergentó, budowy wodociagów i kanalziacji w aglomeracjach miejskich.

Anonimowy pisze...

Aby udowodnić ,ze człowek niewiele się zmienił przez tysiąclecia jak to pisałem powyżej -wystarczy jakiś mały kataklizm.. no i brak prądu np przez miesiac ... no się zacznie wtedy lokalny armagedon...
Biada temu co nie będzie miał przy sobie w takich chwilach broni...

MaRa pisze...

Jednak ludzie się zmieniają. Może to częściowo też wynika z tchórzostwa, udział w wojnach jest dosyć niebezpieczny. Coraz mniej ludzi chce iść na front.

Ludzie są coraz inteligentniejsi oraz bardziej świadomi, to wynik powszechności edukacji, bombardowania różnymi bodźcami (filmy, książki itd.), które wzmacniają połączenia pomiędzy neuronami.
A bieganie po błocie z karabinem w ręku już mało kogo pociąga, bo to głupie.