czwartek, 6 stycznia 2011

Najwspanialsze Widowisko Świata

Właśnie skończyłem czytać książkę Richarda Dawkinsa "Najwspanialsze Widowisko Świata. Świadectwa Ewolucji" (The Greatest Show on Earth. The Evidence for Evolution, 2009). Trochę to potrwało, bo ma ponad 500 stron. Szukałem rozstrzygającego dowodu, który mnie przekona o powstaniu życia na Ziemi w drodze ewolucji trwającej przez miliony lat.

Jak wspominałem na blogu, istnieją dwie teoretycznie możliwości powstawania życia na planetach:
  1. Ewolucja od prostych białek i aminokwasów, poprzez pierwsze komórki, do złożonych organizmów wielokomórkowych. Proces ten trwa wiele milionów lat.
  2. Interwencja z zewnątrz. Sztuczna terraformacja planety w drodze inżynierii genetycznej. W tym przypadku życie na Ziemi mogło powstać zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat temu, w międzyczasie uległo niemal całkowitej zagładzie w wyniku kataklizmu i zostało ponownie odtworzone. Dlatego dawniej żyjące gatunki różnią się od współczesnych.
Druga możliwość jest realna przy założeniu, że istnieją sposoby swobodnego odbywania podróży na odległości międzygwiezdne. W takim przypadku pokrewieństwo życia obejmowałoby nie tylko samą planetę, ale być może całą galaktykę.

W książce znalazłem następujące argumenty dotyczące naturalnej ewolucji:
  • Ewolucja jest faktem.
Faktem są obserwacje, teoria to interpretacja obserwacji. Faktem jest, że dawniej żyły na Ziemi organizmy, które wymarły, teorią że współczesne wyewoluowały z tamtych.
  • Wnioskowanie jest ważniejsze od obserwacji, gdyż obserwacje mogą być błędne.
Już tak myślano w średniowieczu, teoria geocentryczna Ptolemeusza była bardzo elegancka i spójna, a że nie pokrywała się z obserwacjami (np. Księżyc miał obserwowaną stałą wielkość), tym gorzej dla obserwacji. Przedkładanie teorii nad obserwacje to religijna teologia, nie nauka.
  • Nie potrzeba istnienia skamielin, by udowodnić teorię ewolucji.
!? Bez komentarza.
  • Określone skamieniałości występują tylko i wyłącznie w określonych  warstwach geologicznych. Nie ma wyjątków, inaczej obaliłoby to teorię ewolucji.
Niezupełnie. Są znajdywane skamieniałe szkielety ludzkie zbyt głęboko, nawet w tych samych warstwach co dinozaury. Są szkielety dużych ssaków razem ze szkieletami dinozaurów. Z kolei szkielety dinozaurów leżą sobie czasem na powierzchni ziemi.
Oczywiście te informacje nie są oficjalnie potwierdzone i nigdy nie znajdują się w literaturze naukowej. Jeśli naukowiec odkryje taki przypadek, to go ignoruje by się nie ośmieszyć, bo prawdopodobnie ktoś mu zrobił kawał, albo organizm został zakopany (np. ludzki grób). Jeśli jednak odważy się opublikować odkrycie, wtedy żadne wydawnictwo naukowe tego się nie podejmie, bo z założenia szkielety nie mogą być tam gdzie nie powinny, to sprzeczne z teorią. Traci swoją pozycję w środowisku, gdyż zostaje uznany za nawiedzonego kreacjonistę.
Przypominam, że jeden taki dowód to obalenie teorii ewolucji.
  • Udomowienie zwierząt. Hodowlana selekcja powoduje powstawanie widocznych zmian w ciągu zaledwie kilku pokoleń. Z dzikiej kapusty powstały: kapusta, kalafior, kalarepa, jarmuż, brukselka, gorczyca, rzepa. Z wilka ponad 200 ras psów. Zaobserwowano mutacje, np. achondroplazja (krótkie nogi u basetów i jamników), wyłączenie genu produkującego miostatynę (co powoduje przyrost mięśni u krowy rasy belgian blue). Gupiki są bardziej kolorowe w miejscach, w których bezpieczniej żyją. Wskutek polowań w celu zdobycia kości słoniowej masa kłów u ugandyjskich słoni zmalała z 55 do 45 funtów. Jeśli zmiany będą następować w długim okresie, może powstać nowy gatunek.
To w pewnym sensie manipulacja. Organizmy faktycznie zmieniają się w czasie, ale nie mamy tu do czynienia z pojawianiem się nowych genów, tylko ograniczaniem puli genowej. W dłuższym czasie ograniczanie puli genowej prowadzi do degeneracji, natomiast na wolności po kilku pokoleniach powracają do postaci przypominającej ich dzikiego przodka.
Dobór naturalny zapobiega degeneracji genetycznej i umożliwia dostosowanie się do nowego środowiska. Ale nie jestem pewien, czy odpowiada za duże zmiany, typu pojawienie się czy zaniknięcie płetw lub skrzydeł.
  • Nozdrze na czubku głowy u delfina, skrzydła nietoperza powstałe z wydłużonych małych palców.
To raczej przeczy ewolucji. Trudno sobie wyobrazić przodków nietoperza, którym zaczęły rosnąć małe palce u rąk. Wielgachne małe palce dawały przewagę selekcyjną i po iluś tam pokoleniach przekształciły się w skrzydła umożliwiające lot.
Pokrewieństwo życia, podobieństwo szkieletów ssaków, nie świadczą bezpośrednio o ewolucji.
  • Walka o byt, przetrwanie najlepiej przystosowanych. Wyścig zbrojeń między drapieżnikami i ich ofiarami, oraz rywalizacja pomiędzy członkami tego samego gatunku o to, kto będzie najskuteczniej unikał drapieżnika. Zmiany cech zwierzęcia ograniczone są jednak przez prawa ekonomii, gdyż ulepszenie jednej cechy organizmu może spowodować pogorszenie innej. Jako przykład podana jest gazela i gepard.
Trochę to bzdurne.
Gazele nie są ograniczone ilością pokarmu, łażą sobie całymi dniami i skubią trawkę, mają w nosie ekonomię.
Natomiast członkowie jednego gatunku nie rywalizują ze sobą o przetrwanie, chyba że są pozbawieni rozumu jak ludzie. Zwierzęta łączą się w stada, bo to ułatwia życie, i wcale nie dlatego że drapieżnik może dopaść kogoś innego. W stadzie zwierzęta współpracują ze sobą, kiedy jedne spokojnie się posilają, inne stoją na czatach i ostrzegają przed drapieżnikami. Stado umożliwia specjalizację funkcji jego członków.
Z kolei drapieżniki nie muszą zbytnio się wysilać podczas polowania, wystarczy że spokojnie poczekają sobie aż ofiara się zestarzeje i nie będzie w stanie uciekać. W stadzie zawsze jakiś odsetek osobników będzie starszych, chorych lub kalekich. Drapieżniki też nie gonią jak głupie za całym stadem, ich sposób polega na wybraniu sobie konkretnej ofiary i odciągnięciu jej od stada. Zazwyczaj wybierają taką, którą łatwo złapać, a jeśli nie wyjdzie za pierwszym razem to odpuszczają sobie i później szukają innego posiłku.
  • Jeden projektant, gdyby stworzył gazelę i geparda, musiałby być sadystą.
Może to były oddzielne ekipy stwórców?
Z tym sadyzmem to nie tak. Każdy gatunek musi mieć swojego naturalnego wroga (zwierzęta roślinożerne) lub ograniczone zasoby pożywienia (zwierzęta mięsożerne). Inaczej doszłoby do zakłócenia równowagi ekologicznej, co skończyłoby się katastrofą. To często widać w przypadku wprowadzenia gatunku do nowego środowiska, gdzie nie ma naturalnych wrogów. Przykładem są szczury na wyspach Pacyfiku, które przyplątały się wraz z marynarzami, często zmuszały do opuszczenia wyspy przez tubylców, gdyż zjadały wszystkie zapasy pożywienia. Innym przykładem są psy w Australii, które uciekły osadnikom i zdziczałe (dingo) robią wiele szkód, by utrudnić im poruszanie się ten kontynent rozdzielono płotem na części.
Gdyby istnienie drapieżników nie było celowym działaniem, do takich przypadków w przyrodzie dochodziłoby znacznie częściej, a tak dochodzi jedynie z powodu nieuwagi człowieka.
Nie wiem, co byłoby większym sadyzmem, narażenie zwierząt na starość, cierpienie i powolne umieranie, czy szybka śmierć w zębach drapieżnika.
Nie jestem też taki pewien, czy w chwili śmierci zwierzęta cierpią. Wraz z wiekiem ludzie coraz mniej boją się śmierci, obojętnieje im, u zwierząt też może być podobnie. Z kolei ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, twierdzą że było im tam dobrze, nie bali się śmierci, miewali halucynacje (np. św. Piotr z kluczami). Widocznie w chwili śmierci mózg zaczyna wydzielać jakieś substancje ułatwiające pogodzenie się z sytuacją. Natomiast zwierzęta w momencie zagryzania przez drapieżnika zapewne są w takim szoku, że kompletnie nie kojarzą co się wokół nich dzieje. Ludzie też doznają szoku w niebezpiecznych sytuacjach, tracą poczucie rzeczywistości.
  • Choroby bakteryjne i wirusowe są bezcelowe.
No nie wiem. Bakterie pełnią bardzo ważną funkcję, pożerają śmieci, bez nich zalegałyby grube warstwy odpadków organicznych.
Nie jestem też taki pewien, czy wywołują choroby, medycyna może trochę się w tej kwestii mylić. Zauważyłem, że dostaję kataru np. po myciu okien. Widocznie najpierw dochodzi do uszkodzenia śluzówki nosa (w tym przypadku w wyniku działania oparów substancji myjącej, ale mróz też może ją uszkadzać), później pojawiają się bakterie by usnąć zniszczoną tkankę, gdy wykonają swoją robotę organizm podnosi temperaturę i je usuwa. Z kolei lekarze uważają, że podwyższona temperatura to oznaka choroby (a nie zdrowienia), chętnie przepisaliby leki na obniżenie gorączki, a to utrudniłoby organizmowi usunięcie zarazków. By je usunąć lekarze przepisaliby leki. Choroba zostałaby opanowana, ale organizm osłabiony, znacznie ciężej zniósłby kolejną chorobę. Człowiek podupada na zdrowiu i coraz bardziej uzależnia się od leków.
Czyli bakterie i sezonowa grypa służą raczej utrzymaniu organizmów w dobrej kondycji. Oczywiście ten mechanizm nie zawsze działa idealnie, bakterie jak coś pożerają to i wydalają, produkują toksyny, które mogą okazać się niebezpieczne przy zbyt dużym natężeniu (w przypadku rycyny wystarczą miligramy do zabicia człowieka). Niektóre organizmy mają też upośledzoną odporność, nabytą lub wrodzoną.
Natomiast tak rozgłaszane przez lekarzy opanowanie epidemii dzięki szczepieniom jest raczej wynikiem lepszej higieny osobistej oraz wyżywienia, kiedyś ludzie w ogóle się nie myli a pomyje wylewali przez okno na ulicę.
W każdym razie ja stykałem się z ludźmi, którzy w wieku 80 lat po raz pierwszy w życiu poszli do lekarza. A inni jak zaczną chodzić, to końca nie widać. Sam osobiście nie zażywałem leków od czasów podstawówki i nic mi nie jest. Czasami miewam katar, ale przez ostatnie 5 lat nie miałem i w zeszłym miesiącu się przyplątał, trwał tydzień.
  • Priorytetem jest przekazanie genów.
Można podejść do zagadnienia z innej strony. Gdyby zwierzęta nie przekazywały genów, gatunek by wymarł.
  • Drzewa to przykład  równowagi pomiędzy wykorzystaniem zasobów a rywalizacją o dostęp do światła.
Gdyby nie było drzew, to skąd ludzie braliby drewno? Więc drzewa mogą być celowym projektem w celu dostarczenia ludziom łatwo dostępnego budulca, bez którego nie byłoby cywilizacji:)
Gdyby istniał jakiś wyścig w dostępie do Słońca, to w lesie roiłoby się od drzew, które go przegrały, są niższe i mizernie wyglądają.
  • Błędy projektu, np. zbyt długi nerw krtaniowy.
To proponuję poprawić projekt, ciekawe co z tego wyjdzie. Nerw krtaniowy jest wynikiem pokrewieństwa pomiędzy gatunkami podczas rozwoju zarodka.
  • Siatkówka w oku ssaka jest odwrócona tyłem do przodu.
Przy normalnym ustawieniu byłaby o wiele bardziej wrażliwa na światło, co zmniejszałoby dynamikę widzenia (różnicę pomiędzy najsłabszym dostrzegalnym światłem a najsilniejszym, prowadzącym do uszkodzenia oka). Z kolei zmniejszenie ilości czopków pogorszyłoby ostrość widzenia. Słońce dostarcza określoną ilość światła, wystarczającą do działania oka, przy większej jego wrażliwości od razu by go uszkodziło.
  • Teoria powstania pierwszego życia nie może być zbyt prosta i elegancka, inaczej wykrywalibyśmy wokoło ślady cywilizacji pozaziemskich.
Oj. Dowodów na istnienie cywilizacji pozaziemskich jest więcej niż na istnienie ewolucji. Jedynie nie zarejestrowano posługiwania się przez nich radiem.
Inteligentne życie to coś nieco innego. Dzikie organizmy nie potrzebują zbyt wysokiej inteligencji, mają doskonale przystosowane ciała. Natomiast inteligentne istoty budową raczej kojarzyłyby się z organizmami udomowionymi, zbyt delikatnymi do życia bez ubrania i narzędzi. Żaden gatunek raczej sam siebie nie udomowi. Brak sierści i silnych mięśni raczej nie przyczynia się do przewagi selekcyjnej, by zaszła w tym przypadku ewolucja.

-----
Nie potrafię wytłumaczyć:
  • Sensu istnienia pasożytów.
  • Zmian kierunku namagnesowania skał wulkanicznych.
  • Badań Davida Penny'ego z 1982 roku.  Porównywano 5 genów u różnych ssaków, drzewa genealogiczne każdego z genów pokrywają się, pokazując obraz ewolucji ssaka. Od tej pory porównywano inne zestawy genów, zazwyczaj się pokrywają. Porównywanie DNA, głównie dzięki technice hybrydyzacji, wskazuje że im większe pokrewieństwo, tym większa zgodność genomu. Podważa to tezę, iż geny z jednych organizmów znalazły się w innych, nie spokrewnionych z nimi.
  • Eksperymentu Richarda Lenskiego z Michigan State University "zmiany ekspresji genów". Eksperyment został rozpoczęty w 1988 roku i trwał 20 lat. Bakterie Escherichia coli zostały podzielone na 12 szczepów i rozmnażały się na pożywce. Jeden ze szczepów nauczył się w pokoleniu nr 33100 metabolizować cytrynian w obecności tlenu. Badania wykazały, że ta mutacja by była skuteczna wymagała innej mutacji, z pokolenia nr 20000. Czyli zaobserwowano tworzenie się pary genów, łącznie dających nową cechę.
    Oczywiście to nie przeczy sztucznemu powstaniu życia na Ziemi. A jedna bakteria to nie cały wielokomórkowy organizm. W 1928 roku Frederick Grippith odkrył, że bakterie wymieniają się fragmentami DNA, pożyczają sobie geny.
    Bakterie dzielą się przez podział, przekazują mutacje potomstwu, natomiast w organizmach rozmnażających się płciowo mutacja musiałaby nastąpić w komórce płciowej. Dlatego nie dziedziczą one cech nabytych.
    Bakteria z tego też powodu nie może być przykładem ewolucji, bo zawsze pozostaje bakterią, nie zmienia się w inny organizm.

    5 komentarzy:

    Anonimowy pisze...

    Gates z M-soft, jeden z najbogatszych ludzi świata zaproponował szczepionki jako jedną z metod redukcji światowej populacji.

    Wygłosił ten pogląd podczas otwarcia Konferencji Na Temat Techniki, Rozrywki i Projektowania 2010 (ang. Technology, Entertainment and Design 2010 Conference) w Long Beach w stanie Kalifornia.

    MaRa pisze...

    A zamierza dać przykład do naśladowania i zaszczepić siebie oraz własną rodzinę?

    Idea pozornie kusząca, im mniej ludzi tym mniej trzeba wyżywić.
    Ale jeśli spojrzy się na mapę zaludnienia, to tam gdzie głód oraz nędza, ludzi praktycznie nie ma, jest pusto. A największa gęstość zaludnienia jest na wschodzie USA i w Europie.

    W Niemczech jest 2 razy więcej mieszkańców niż w Polsce, przy zbliżonej wielkości terytorium, jakoś nie cierpią z powodu głodu i ubóstwa.

    MaRa pisze...

    ...
    Albo jeden kraj. Tam gdzie wielkie miasta, tam bogactwo, gdzie prowincja ludzie ledwo wiążą koniec z końcem.

    Podobnie będzie w Afryce. Jeśli liczba ludności się zwiększy, to po prostu powstaną duże i bogate miasta, gdzie ta ludność zacznie napływać. Im więcej ludzi w mieście, tym wyższe potencjalne zarobki, więcej okazji do zarobienia, większa różnorodność oferty, większe zapotrzebowanie. To się samo nakręca.

    Afryka ma szansę przegonić w nowoczesności resztę świata, bo jest zacofana, przez co mogą tam trafiać od razu najnowsze technologie.
    Podobna sytuacja była na Dalekim Wschodzie.
    Te państwa, w których wcześniej coś wprowadzono, mają później problem ze zmianą technologii na nowszą.

    Problemem jest raczej aktualny model gospodarczy, marnujący zasoby. Produkuje się po to, by wyrzucać i produkować nowe.

    Anonimowy pisze...

    Z tą teorią ewolucji jest coś nie ten teges..
    Wszyscy zapominają że to tylko teoria.
    Jednocześnie Naukowcy ostrzegają przed uczeniem w szkołach teorii stworzenia.
    A powinno jej sie uczyć w unowocześnionej formie, np. z oglądaniem musicalu "Jesus Christ Superstar"

    MaRa pisze...

    Teoria naukowa to coś, co jest udowodnione, o ile ktoś nie udowodni że jest inaczej.
    Obecnie nie ma innej teorii powstawania gatunków, stąd przekonanie o słuszności teorii ewolucji.

    Natomiast koncepcja stworzenia przez nadprzyrodzone byty nie jest teorią naukową. Jest dogmatem religijnym, na którego poparcie nie ma żadnych dowodów. Różne religie znacznie różnią się w tej kwestii.
    Dlatego w szkole nie powinna być nauczana, chyba że na lekcjach mitologii.