czwartek, 14 stycznia 2010

Licencje na wypożyczanie Windowsa

Wraz z początkiem roku Microsoft wprowadził nowe licencje do wypożyczania, oddawania w leasing lub realizowania outsourcingu. Licencja jest przypisana do jednego komputera. Wśród potrzebujących zakupić nową licencję wymienia kioski internetowe w miejscach publicznych (dworce, lotniska itp.) oraz kafejki internetowe.

Czyli Microsoft zinterpretował znajdujące się w od dawna licencji jedno jedyne słowo "wypożyczanie", odnoszące się do programu, jako udostępnianie komputera innym osobom.
Idąc tokiem tego wypaczonego rozumowania, nielegalne jest również udostępnianie komputera członkom rodziny, znajomym, pracownikom w firmie. Co gorsza, nie można tego zalegalizować, gdyż przewidziane jest to tylko dla licencji grupowych Open, Select i Select Plus.

Z ciekawości zajrzałem do licencji Windowsa 7 Professional BOX, znalazłem takie oto zapisy odnoszące się do tej kwestii:
"-Model licencjonowania. Oprogramowanie jest licencjonowane w trybie kopii na komputer. Komputer to fizyczny system sprzętowy z wewnętrznym urządzeniem magazynującym dane służący do uruchomiania oprogramowania. Partycja sprzętowa lub dysk typu blade są uznawane za oddzielne komputery.
-Liczba użytkowników. O ile niniejsze postanowienia licencyjne nie stanowią inaczej, oprogramowania może używać tylko jeden użytkownik naraz.
-Licencjobiorca nie może wynajmować, wydzierżawiać ani wypożyczać oprogramowania, ani używać oprogramowania do świadczenia komercyjnych usług hostingowych.
EULAID:Win7_RM.0_PRO_RTL_pl-pl
"

Przecież wszystko jest jasne.
Program jest licencjonowany NA JEDEN KOMPUTER, nie na jednego użytkownika, w tym samym czasie (NA RAZ) może korzystać z komputera jeden dowolny użytkownik (wyjątki, np. pomoc zdalna).
Dalej jest ukryty zapis zabraniający wypożyczania oprogramowania. Ale skoro program jest przypisany do komputera, na którym jest w danej chwili zainstalowany, nie do konkretnego użytkownika, to pożyczenie komputera nie jest pożyczeniem programu, bo on nadal tkwi w tym samym komputerze. Po prostu nie można uznać, że właściciel pożyczył program przez fakt pożyczenia komputera, gdyż program jest przypisany do komputera, nie zaś jego właściciela, nie następuje także przekazanie programu we władztwo innego komputera (nie ma pożyczki). Przedmiotem umowy jest komputer, nie użytkownik. Pożyczenie programu byłoby wtedy i tylko wtedy, kiedy byłby osobie trzeciej przekazywany oryginalny nośnik w celu instalacji na innym komputerze.

Licencja nic nie mówi o ograniczeniach w zastosowaniu tegoż oprogramowania (prócz zakazu naruszania bezpieczeństwa innych komputerów w internecie), więc może być używany prywatnie, w firmie, w instytucji państwowej, w atomowej łodzi podwodnej, elektrowni, bankomacie, obróbce filmów, wszędzie, byle by korzystała z niego w danym czasie jedna osoba. Jedna osoba używa prywatnie, inna może zarabiać, ale to nie ma absolutnie nic do rzeczy, licencja nie precyzuje zastosowań.
By zdefiniować udostępnianie komputera jako wypożyczanie oprogramowania i domagać się zakupu nowych licencji, musieliby zmienić istniejące zapisy licencyjne (np. w nowej partii nośników zakaz instalacji na publicznie dostępnych komputerach, co jest częste w przypadku gier), ale zmiana oczywiście nie może wpłynąć na zakupione wcześniej licencje.

Wynajmowanie i wypożyczanie oprogramowania to po prostu usługa polegająca na udzielaniu czasowej licencji na używanie programu, czyli licencja nie jest przenoszona na nabywcę z prawem do nieograniczonego czasowo używania, tylko do określonego czasowo, np. subskrypcja roczna (zamiast jednego większego wydatku, co jakiś czas niższe raty i możliwość używania najnowszej dostępnej wersji). Microsoft sam realizuje "wypożyczanie" poprzez niektóre licencje grupowe, nic dziwnego że zakazuje tego innym.
Korzystanie z komputera jednocześnie przez wiele osób ma miejsce w serwerach lub dużych UNIXowych superkomputerach, gdzie na jednym komputerze może pracować w tym samym czasie wielu użytkowników.

To nie pierwszy raz, kiedy Microsoft nie rozumie swojej własnej licencji.
A już uznanie, że oryginalny nośnik po instalacji programu staje się swoją własną kopią zapasową, co wyczerpuje ustanowiony przez przepisy państwowe limit jednej dozwolonej kopii zapasowej programu, to prawniczy majstersztyk.

--- dodane 16 stycznia 2010 roku ---
Omawiałem licencję na Windowsa kupowaną indywidualnie, na pojedyncze stanowisko komputerowe. Mogą być jakieś ograniczenia w licencjach grupowych, związane z ich niższą ceną.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

A czy aby napewno ktos dobrze tę licencję przetłumaczył ???
Słowa w angielskim maja rózne znaczenie taj jak w polskim. Czy polska treśc licencjji jest tak samo wiążąca jak angielska??

MaRa pisze...

Przy instalacji polskojęzycznego Windowsa akceptuje się polską licencję, nie ma innej. Więc ta obowiązuje.

Anonimowy pisze...

Skoro ten koncern moze sobie interpretować treść licencji bo jest niejasna, to moze sobie zinterpretować ze wiąże tylko wersja angielskojęzyczna. tak czy siak jak zwykle prawdy można sobie dochodzić przed sądem...