sobota, 26 grudnia 2009

Interpretacja Świetych Ksiąg

Ludzie ostatnio coraz bardziej skłaniają się do typowo "naukowej" interpretacji, że Tora, Ewangelie, Koran i Księga Mormona są tylko tworem literackim i mają znaczenie historyczne.
Jednak setki milionów wiernych na całym świecie (wspominam o prawdziwie wierzących, a nie formalnie przynależących do danej religii) dostrzegają w nich coś więcej. Za tym, że nie są dziełem wyłącznie człowieka, lecz jakiejś inteligentniejszej Istoty przemawia mądrość i głębia tych dzieł, niespotykana nigdzie indziej w literaturze.
"A skoro powątpiewacie względem tego, co My zesłaliśmy naszemu słudze, to napiszcie choć jeden podobny rozdział a wezwijcie do tego swoich pomocników - oprócz Allacha - o ile jesteście prawdomówni."
(Koran, rozdz.2, cz.1, werset 24)

Jednak Księgi niewiele mówią o tej Istocie. Niewiele wiedzieli sami Prorocy, którzy je spisywali, Mojżesz przez 40 dni rozmowy z Jahve na pokładzie "obłoka" ani razu nie zobaczył, jak wygląda jego Pan. Wiele sformułowań Ksiąg nie było zrozumiałych ani dla ich pisarzy, ani nawet nie jest dla współczesnych ludzi.
"Czyż nie czekają tylko na to, by Allach przybył do nich w okryciu w chmur wraz z aniołami, i aby sprawa została rozstrzygnięta? A do Allacha powracają wszystkie rzeczy."
(rozdz.2, cz.2, werset 211)

Księgi są również bardzo spójne w swoim przesłaniu. O ile w przypadku Tory można podejrzewać zmowę arystokracji żydowskiej w celu ukonstytuowania władców i kapłanów, to pozostałe Księgi nie mają nic z nimi wspólnego.
Ktoś, kto ich nigdy nie czytał domniemuje, że zawierają same kazania nawiedzonych Proroków, niczym księży na ambonie. W rzeczywistości jednak są to głownie teksty prawnicze i historyczne, zawierają szczegóły organizacji państwowości, sądownictwa, małżeństw, rozwodów, spadków, prowadzenia biznesu itd.
Opowiadają również historię, i to... jednej rodziny (!), opiekunów i strażników ludzkości. Tak, wszyscy główni bohaterowie są tam spokrewnieni (!). Nawet Jezus pochodzi z królewskiego rodu Dawida, w dwóch miejscach jest wymieniona Jego genealogia.
Rzymianie nałożyli Jezusowi koronę cierniową i do Krzyża przybili prześmiewczy napis "Oto Król Żydowski". A może rzeczywiście był królem? Nie królem państwa, lecz królem ludzi. To dwie zupełnie różne rzeczy. Pojęcie "król ludzi" oznacza, że taka osoba nie ma władzy dyktatorskiej nad jakimś państwem, lecz władzę nad sercami ludzi, jest ich duchowym przywódcą, najwyższym autorytetem, kimś, na kim zawsze można polegać, do kogo zwrócić się w nieszczęściu, kto rozstrzyga spory. Jest sługą ludzi, a nie władcą. Nauki Jezusa o tym by świadczyły. Aramejski tekst Ewangelii nie zawiera słowa "cieśla", lecz "mistrz".
Trudno by mi było wskazać współczesnych władców tego typu, no może z wyjątkiem królów Cygańskich, podobni byli w niektórych społeczeństwach plemiennych. W średniowieczu krążyły legendy o Świętym Graalu (sangreal oznacza zarówno Graala, jak i Królewską Krew).
Poniżej teledysk zespołu Gregorian:


Zakładając, ze teksty Ksiąg są prawdziwe, nasuwają się dwie możliwe interpretacje tego, kim lub czym jest owa Istota.

1) Nadprzyrodzonym duchem. Takie tłumaczenie może było dobre dla ciemnych przodków, lecz nie zauważyli, że pojęcie "istoty nadprzyrodzonej" jest wewnętrznie sprzeczne. Każda istota, jakby nie była "nadprzyrodzona", jest przecież tylko formą życia, musi być z czegoś zbudowana, z jakiejś formy energii lub materii, gdzieś zamieszkiwać, musi posiadać jakieś mechanizmy wpływania na rzeczywistość.
Sam fakt, że ktoś jest niematerialny, wcale nie oznacza, że jest jakąś nadistotą, którą trzeba czcić. Ba, to kwestia tylko poziomu wiedzy i techniki, by taką niematerialną istotę można było zamknąć w jakiejś klatce, zneutralizować jej "moce", a nawet uśmiercić. Więc nieposiadanie materialnego ciała nie świadczy o boskości czy wyższości, niematerialna istota nie jest "lepsza" od materialnej. To tylko forma życia.

2) Bóg ze świętych Ksiąg jest istotą z krwi i kości. Cóż, aniołowie w Sodomie zostali wzięci za ludzi, cudzoziemców, nie zaś nadprzyrodzone duszki. W Księdze Mormona jasno i dobitnie pisze, że Bóg również posiada ciało. W indyjskich Wedach bogowie mieli ciała i posługiwali się techniką.
Jednak jeśli ktoś uważa te istoty za podobne do współczesnych ludzi, dysponujące tylko bardziej zaawansowanymi zabawkami technicznymi od naszych, to jest w błędzie. Opisane umiejętności zdają się przeczyć znanym prawom przyrody.
"Tych zaś, którzy odrzucają Nasze Znaki, poprowadzimy ku zagładzie kok po kroku w sposób, którego nie znają."
(rozdz.7, cz.9, werset 183)

Naukowcy odkryli, że naturalne zjawiska można opisać wzorami matematycznymi. Tylko dlaczego u licha przyroda ma się posługiwać matematyką? Czyżby istniała jakaś pozamaterialna rzeczywistość, w której rezydują naturalne odpowiedniki algorytmów, kontrolujące materię?
Jeśli tak, a zapewne tak jest, to tylko kwestia czasu, zanim jakaś cywilizacja nauczy kontrolować te naturalne algorytmy. Chyba nie muszę wyjaśniać, jak niebezpieczna jest taka technologia w niepowołanych rękach. Ktoś, kto posiada dostęp do takiej wiedzy, musi cechować się wyjątkowo wysokim poczuciem etyki, inaczej dojdzie do tragedii.
To uzasadnia potrzebę istnienia "elity", której członkowie przeszli rygorystyczną weryfikację przed uzyskaniem dostępu do tej wiedzy.
"I gdybyśmy nawet zesłali do nich aniołow i gdyby przemówili do nich zmarli, i gdybyśmy postawili przed nimi, wszystkie rzeczy twarzą w twarz, nie uwierzyliby, chyba żeby Bóg wymusił swoją wolę. Jednakże większość z nich to ludzie ciemni.
Podobnie każdemu Prorokowi stworzyliśmy wroga, złego sposrod ludzi i jinn. Podsuwają sobie wzajemnie miłe słówka, by się zwodzić. A gdyby Pan twój wymusił swoją wolę, nie uczyniliby tego, więc zostaw ich samym sobie z tym, co wymyślają.
Allach zaś czyni to, aby serca niewierzących w Życie Przyszłe kierowały się ku temu i aby byli z tego zadowoleni oraz by mogli dalej zasługiwać sobie na to, na co sobie zasługują.
"
(rozdz.6, cz.8, wersety 111,112,113)

Chyba zaczyna się wyjaśniać, dlaczego Księgi wspominają o seriach prób, którym mają być poddani ludzie, zanim po śmieci i zmartwychwstaniu (ciało to tylko forma maszyny, można odbudować) zamieszkają Raj. Te próby wyglądają jak "zbiegi okoliczności", polegają na konfrontacji z nieszczęściami, cierpieniem, doprowadzeniu do biedy, a czasem przewrotnie do nadmiernego bogactwa. Ale są konieczne, inaczej ludzkość czekałaby zagłada przed osiągnięciem owego przełomu w technice, gdyż potencjalnie zagrażaliby innym światom.
"Allach daje świadectwo, że nie ma żadnego innego boga poza Nim. To samo czynią aniołowie jak i ci, którzy mają wiedzę, zachowując sprawiedliwość. Nie ma żadnego boga poza Nim - Potężnym, Mądrym."
(rozdz.3, cz.3, werset 19)

Czy ktoś woli Boga - bezosobowego duszka, czy osobowego Boga - Króla Ludzi, wolny wybór. Jakoś wiara w ducha nie przeszkodziła w przybywaniu na spotkania z Janem Pawłem II.
Psychologiczna potrzeba posiadania przywódcy duchowego z krwi i kości, autorytetu do którego zawsze można się zwrócić, jest silniejsza niż potrzeba wiary w niewidzialne duchy. Właśnie dlatego kiedyś Kościół Katolicki złamał zakaz przypisywania Jahve partnerów i wolał kult namacalnego Jezusa.
Jahve, sądząc wypowiedziach w Koranie, bardzo się rozłościł. Jak każdy rodzic uważa, że ma dziecko, a ludzkość może już być młodzieńcem, który chce kroczyć w życiu własną ścieżką.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ale przecież wszystkich uczą w szkole, ze Biblia powstawałą etapami, ze spisywano ja w róznych językach, że powstała w babilonii bo uprowadzeni tam w niewolę żydzi odczytywali sobie gliniane tabliczki.
Gdyby nie kościół katolicki to nikt by nie wiedział o jezusie i wogóle że jest biblia, bo jakos nie wierze żeby np Mieszko sie obrzezał i wszyskim nakazał podobnie albo żeby przekonał go kult proroka i wiara w allaha

Anonimowy pisze...

Kościół katlicki jest wsego rodzaju fenomenem. Powykańczał różne sekty i w szczytowych momentach obejmował i europe i azję (prawsławie dopiero od 1054r.) potem obie amerykio, dotarł do auztsralii, japonii chin, afryki itp. jak żaden inny swiatopogląd religijny. Islam mimo wszystko nie mial takiej siły przebicia i długi czas był nieporownaie slabszy.

MaRa pisze...

Kościół Rzymski miał swoją siedzibę w centrum ówczesnego świata i od początku angażował się politycznie, więc zyskał największe wpływy.
Istniało znacznie więcej gmin chrześcijańskich, rozrzuconych wokół całego Morza Śródziemnego. Nigdy nie miały nic wspólnego z Rzymem, np. Nestorianie.

A "wiara w Allacha" nie różni się tak bardzo od chrześcijaństwa. To ten sam Bóg, te same doktryny - zakaz zabijania ludzi, kradzieży, pomaganie starszym i biedniejszym. Nawet taka sama wiara w Dzień Sądu, podczas którego zmartwychwstają zmarli, będą sądzeni i trafią do Nieba/Raju lub piekła.
Różnice w rytuałach religijnych nie wiążą się z zapisami Świętych Ksiąg, tylko z tradycją ukształtowaną przez stulecia. To władze religijne tworzą podziały.