wtorek, 14 grudnia 2010

Duchy jakieś

Tym razem może opowiem o dwóch autentycznych przypadkach, których naukowcy się nie tykają, bo jeśli nie ma teorii to lepiej udawać, że coś nie istnieje. A może sobie zniknie i nigdy nie wróci.

Pierwszy dotyczy sensów spirytystycznych. Co prawda nie zetknąłem się z przypadkiem lewitacji przedmiotów, która ponoć wtedy może wystąpić. Ale wiem o pewnym zdarzeniu z okolicy, sprzed kilku lat. Grupka licealistów postanowiła pobawić się w wywoływanie duchów. Już nigdy nie odważą się tego powtórzyć. Otóż różne przedmioty zaczęły zapalać się w mieszkaniu.

Drugi, o którym słyszałem parokrotnie, widocznie zdarza się stosunkowo często. Otóż w chwili czyjejś śmierci w jego mieszkaniu potrafią spadać z półek lub pękać różne przedmioty, niezależnie od odległości pomiędzy mieszkaniem a miejscem zgonu.

Nie wydaje mi się, by latały sobie jakieś psotne duszki. Ale skoro to nie duchy, pozostaje jedno możliwe wyjaśnienie - mamy tu do czynienia z jakąś formą oddziaływania na odległość. A na odległość mogą działać pola statyczne lub fale. Z pewnością jednak w tych przypadkach nie było żadnego oddziaływania elektrostatycznego, magnetycznego, grawitacyjnego czy radiowego, odległość zbyt duża, a mózg też nie jest nadajnikiem Jedynki spod Raszyna.

Nieznany dotychczas rodzaj fal może wyjaśnić te zdarzenia. W magii, parapsychologii czy radiestezji znane jest zjawisko tzw. "promienia łączącego". Może przenosić informację bez przesyłu energii, niezależnie od odległości. A nawet w czasie.
Występuje pomiędzy ludźmi lub obiektami, które miały ze sobą styczność, także z ich fotografiami. A więc przyjmujących zbliżone charakterystyki częstotliwości (widma fali). Dlatego jasnowidzowie potrzebują jakiegoś przedmiotu silnie związanego z obiektem wizji.

Podsumowując, w seansach spirytystycznych faktycznie mogą brać udział widma. Ale nie nadprzyrodzone, lecz widma fal, zobrazowane jako wykres natężenia fali w funkcji częstotliwości.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

W średniowieczu wszystko było proste. Byli monarchowie włądcy świeccy i duchowni, tendencje uniwersalistycznego swiata - wszystko pod hasłęm dobrego władcy, teraz technokracja wojna wywołana I.G. Farben, rządy koncernów - chemiczno - farmaceutyczno - wojskowo - naftowo - bankowych - protokoly mędrcó syjonu, działania FED pod hasłem uniwersalizmu i demokracji i niby niezależnych polityków.
Kiedys były duchy diabły, palenie czarownic, rzucanie uroków a tu teraz zostały tylko fale, fale stojące, przepływy ładunków dodatnich, oddziaływanie poprzez nie myślami na świat otaczający.

nevins

la bruja loca pisze...

odpowiedź można znaleźć w buddyzmie albo tutaj
http://www.youtube.com/watch?v=KVVuMuWG2oM&feature=related