wtorek, 19 sierpnia 2008

Odparowniki paliwa

Ceny paliw rosną i rosną. Niby benzyna jest niezbędna, rzekomo nie ma alternatywy.
Oczywiście kurczą się łatwo dostępne zasoby ropy, ale i tak na dzień dzisiejszy koszty wydobycia nie przekraczają 1% ceny hurtowej ropy na giełdach światowych.

W latach dziewięćdziesiątych w Kalifornii (USA) powstało prawo, że określona część noworejestrowanych samochodów musi mieć silnik elektryczny (konkretnie- „zerowej emisji”). Jak się wydało, że koszt eksploatacji już wtedy był o połowę niższy niż benzynowych (dzisiaj nie przekracza 20%), to producenci (Toyota, General Motors)... wycofali je z oferty, a już eksploatowane zostały odebrane właścicielom i zezłomowane.
Czy zanieczyszczenia wydziela samochód, czy elektrownia, niby nie ma znaczenia. Ale to nie takie proste- w nocy znacznie spada pobór elektryczności i elektrownie muszą przestawiać się na bieg jałowy, co rodzi liczne komplikacje. Gdyby nagle wszystkie samochody zastąpić elektrycznymi, ładowanymi w nocy (np. przez wprowadzenie niższych nocnych stawek), dzienny i nocny podbór by się wyrównały.

Popularność (m.in. w Polsce) zaczęła zdobywać instalacja LPG. I co zrobili producenci? Tak skomplikowali układy wtrysku paliwa, że żaden uczciwy warsztat się nie podejmie przeróbki nowoczesnego samochodu. Za to samochody zużywają 5-10% mniej benzyny. Co za sukces:)
Oczywiście żaden producent nie wpadł na pomysł seryjnej produkcji samochodu z instalacją LPG, a przecież przy o połowę niższej cenie paliwa takie samochody schodziłyby jak ciepłe bułeczki.
Zaprojektowanie takiej konstrukcji to dla inżynierów błahostka.

Coś tu jest nie tak. Okazuje się, że jest dużo gorzej.

Istnieje pewne urządzenie- 'odparownik paliwa'.
Otóż wartość energetyczna benzyny, po uwzględnieniu sprawności prymitywnego zresztą silnika spalinowego, pozwala na budowę samochodów zużywających 2-3l/100km. Chodzi o niewielką zmianę konstrukcyjną- mieszanie z powietrzem oparów benzyny a nie samej cieczy.
Oprócz tego podgrzewanie benzyny powoduje rozrywanie długich łańcuchów węglowodorów, dzięki czemu lepiej się miesza z powietrzem i szybciej spala, polepsza się sprawność energetyczna silnika, zmniejsza szkodliwość spalin.

Takich konstrukcji powstało setki! (US Patent Office, klasa 123/545- silniki o spalaniu wewnętrznym z odparownikiem paliwa)

W 1923r. firma Stewart-Warner produkowała w USA gaźniki oparte na tej zasadzie.

W 1930r. Kanadyjczyk Charles Nelson Pouge opracował taki gaźnik (US Pat. 1750354, 1997497, 2026798). Nagle został dyrektorem fabryki filtrów samochodowych i nie zajmował się więcej swoim wynalazkiem.

Jeszcze w czasie II Wojny Światowej armia amerykańska stosowała odparowniki paliwa w swoich wojskowych pojazdach. Dzięki temu zawdzięczają m.in. swoje zwycięstwo nad niemieckimi oddziałami Rommela w Afryce.

Natomiast w cywilu, dla „naszego dobra” oczywiście, zmieniono skład benzyny. W 1936r. dodano ciężkie frakcje, podnoszące temperaturę wrzenia benzyny ze 100 do 230 stopni Celsjusza. Paliwo nie dopalało się, pojawiło się zjawisko 'spalania stukowego'. By mu zapobiec, zaczęto dodawać do benzyny trujący czteroetylek ołowiu. Obecnie dostępna jest jedynie benzyna bezołowiowa, ale jej „ulepszacze” nadal pełnią swoją rolę- po kilku miesiącach odparowniki paliwa pokrywają się warstwą osadu i przestają działać.

Byli śmiałkowie, którzy obeszli ten problem. Ale takie konstrukcje okazały się w USA nielegalne, w tym sensie, że można trafić do więzienia pod zarzutem posiadania narkotyków, które wypadają z kieszeni policjanta dokonującego przeszukania.

W 1983r. Allen Caggiano opracował taki gaźnik, wykorzystując cewkę klimatyzatora. W 1986r. przerobił pick-upa Dodge'a tak, że zużywał 2,1l/100km. Po nagłośnieniu sprawy zaczęły się problemy.
Najpierw przyszli funkcjonariusze FBI i stwierdzili, że naruszył prawo federalne, za co grozi mu 20 lat więzienia. Okazało się że takiego przepisu nie ma.
Zaczął otrzymywać koperty z fotografiami rodziny i telefony z pogróżkami. 4 lipca 1986r. został aresztowany przez policję pod zarzutem handlu narkotykami. Kaucja wynosiła początkowo 500000 dolarów, ale wypuszczono go za 500 dolarów.
24 listopada 1986r. został ponownie aresztowany za handel narkotykami, policja znalazła dwie strzelby śrutowe, na które miał zezwolenie.
Został skazany na 15 lat więzienia. Uciekł i dostarczył dowody niewinności, szef policji w Brockton został aresztowany za kradzież narkotyków z policyjnego depozytu- tych samych, które znaleziono później w mieszkaniu Allena Caggiano.
Znowu pojawili się agenci federalni, tym razem z nakazem aresztowania pod zarzutem nielegalnego posiadania broni, tej która znajdowała się w policyjnym depozycie. Został skazany za podwójne krzywoprzysięstwo na 10 lat. Otóż 10 dni po jego poprzednim aresztowaniu zmieniło się prawo i posiadanie broni stało się przestępstwem a nie wykroczeniem, a on w zeznaniu stwierdził, że nie był oskarżony o przestępstwo (był o wykroczenie). Kolejne 5 lat dostał za nielegalne posiadanie broni. Podpadł pod kolejny przepis- trzykrotne przestępstwo, w tym nielegalne posiadanie broni, co czyniło z niego zatwardziałego kryminalistę i dostał łącznie 30 lat bez prawa warunkowego zwolnienia.
W czasie odsiadywania wyroku opatentował swój gaźnik (US Pat. 5782225). W piątek, 13 września 1997r. nagle został zwolniony, z zawieszeniem na pięć lat, po odsiedzeniu 10 lat. Sąd federalny orzekł, że strzelby posiadał legalnie i sprawa znajduje się pod jurysdykcją sądu rejonowego.

Swoją historię opisał na stronie internetowej, zamieścił na niej dokładne plany wynalazku. Ale miała ona kłopoty z funkcjonowaniem, ostatecznie zniknęła. Lecz spiskowcy najwyraźniej zapomnieli o istnieniu archiwów urzędów patentowych, gdzie każdy może zapoznać się z opisem (w tym tekście wystarczy kliknąć na numer patentu by go obejrzeć).

W dziedzinie odparowników paliwa są również polskie akcenty. W latach dziewięćdziesiątych inż. Feliks Rawski z Politechniki Warszawskiej opracował specjalną podkładkę do gaźnika malucha. Zwięszała nieco moc i moment obrotowy, redukowała zużycie paliwa.

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dobre. Ale takie odparowniki mogą być niebezpieczne dla użytkownika pojazdu. Raz cos by sie stało i zaraz firmy motoryzacyjno wycofywałyby pojazdy z rynku. CO do LPG, świece, przewody szybciej sie zużywaja i ogólnie silnik tak samo. TO tez mniej bezpieczne jak benzyna - wybuchowe - jak tu dac gwarancje na silnik? Nowe pojazdy ogólnie sa strasznie porąbane. WOle diezla lub turbodiezla sprzed 10 lat niż jakies dzisiejsze CDI niewiadomo co. Na beznzynie wszyscy żerują. A jak podnieść 7 krotnie prąd poprzez akcyzę i niewiadomo co na prąd? Toz z prądu korzystają wszyscy. Choc nasi posłowie w projekcie taka akcyze juz wymyslili.
Poza tym nas jakoś wolniej przybywa żródeł energii (elektrowni) a zapotrzebowanie szybko rośnie więc wkrótce będzie 13 stopień zasilania i to skutecznie odetnie Cię od kompa, internetu, pisania o benzynie, wynalazkach. TO DOPIERO SPISEK

MaRa pisze...

Co innego przeróbka samochodu na LPG w warsztacie, a co innego seryjny samochod z taką instalacją. Wtedy silnik miałby inną konstrukcję i byłby dostosowany do innej charakterystyki spalania gazu, byłby równie niezawodny.
Coś tam Koreańczycy przebąkują, że wprowadzą za kilka lat hybrydę na LPG, ale wyłącznie na rynek koreański.

Ze źrodłami energii to nie ma problemu, ale zajmę się nimi innym razem. W blogu już było wspomniane o generatorze wspólnoty Methernitha. Takich konstrukcji jest dużo więcej. W uproszczeniu- pobierają energię z próżni, ochładzając otaczające powietrze.

Anonimowy pisze...

Odparowniki wcale nie muszą być niebezpieczne. Jakoś w zwykłym silniku spalinowym dochodzi do eksplozji tysiące razy na minutę, a samochody jakoś nie wybchają. To tylko kwestia dopracowania konstrukcji.

Anonimowy pisze...

Ochładzanie powietrza -generatorze wspólnoty Methernitha- to może być chwytliwy temat. Wszyscy teraz zajmują sie efektem cieplarnianym. Energia z powietrza sChładzaJĄCA świat o ograniczająca podnoszenie się średniej tempartury na ziemi to jest to. Byle masowe zastosowanie tych maszyn nie spowodowało zlodowacenia i epoki lodowców

Anonimowy pisze...

Powietrze wokół maszyny może i się ochłodzić, ale na drugim końcu kabla coś się rozgrzeje- czy to silnik, czy telewizor, czy żarowka. Wychodzi na zero.

Anonimowy pisze...

"Oczywiście żaden producent nie wpadł na pomysł seryjnej produkcji samochodu z instalacją LPG" - kłamstwo.

Anonimowy pisze...

Chciałbym tylko dodać ,że przejechałem swoim samochodem na gazie już 160tys bez jakichkolwiek napraw silnika .Gaz wstawiłem jak miał 10tys.Nie wydaje mi się ,że gaz w jakiś zasadniczy sposób wpływa na żywotność silnika w brew obiegowym opiniom . Nie jest mi znany żaden przypadek wybuchu butli z gazem 100% bezpieczeństwa. Więc spisek producentów samochodowych na pewno istnieje. Poprawnie założona instalacja gazowa spełnia swoje zadanie na 100% . A skoro są firmy które projektują instalacje do coraz to innych samochodów to znaczy ,że z poziomu fabryki też można i to jeszcze w lepszy sposób. Światem rządzi ropa i do puki się nie skończy to na 100% się nic nie zmieni . Już teraz Arabowie inwestują w fabryki baterii i ogniw wiec prawdopodobnie niedługo ruszy produkcja samochodów na baterie na dużą skalę . Jak wiadomo jednak taki samochód na baterie nie będzie jeździł 10lat , może 3-lata góra , a potem baterie do wymiany za jakieś 10tys zł to się właściciele będą dziwić jak przyjdzie do zapłaty .
Moim zdaniem wszystkie patenty powinny być jak najszybciej upubliczniane aby wszyscy mogli je zrobić , wynalazcy nie powinni liczyć na kasę bo prędzej ich zlikwidują niż pozwolą wdrożyć darmową lub tanią energię . Pierwszym przykładem może być np.Tesla - bezprzewodowy przesył energii elektrycznej , już zaczęli budowę ale ktoś się połapał ,że tak nie może być i wykończyli finansowo Teslę .
Pozdrawiam wszystkich wynalazców

MaRa pisze...

Wynalazki są. Ale przecież nikt na własną rękę nie zbuduje sobie samochodu, tylko raczej kupi gotowy. A w takich są "jedyne słuszne" rozwiązania.