niedziela, 13 lutego 2011

Parę słów o Abrahamie

W biblijnej Księdze Rodzaju znalazłem taki fragment:
'A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: "Abrahamie!" A gdy on odpowiedział: "Oto jestem" - powiedział: "Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę". Nazajutrz rano Abraham osiodłał swojego osła, zabrał ze sobą dwóch swoich ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swoich sług: "Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, później wrócimy do was". Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili.
Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: "Ojcze mój!" A gdy ten rzekł: "Oto jestem, mój synu" - zapytał: "Oto ogień i drwa, a gdzież jagnię na całopalenie?" Abraham odpowiedział: "Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój". I szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.
Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: "Abrahamie, Abrahamie!" A on rzekł: "Oto jestem". [Anioł] powiedział mu: "Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna".
'
(Rdz 22,1-12)
Nie ma to jak dobry wizerunek, redaktor tekstu chwali wyczyn Abrahama, w końcu swojego przodka. Tekst najwyraźniej był później zredagowany, gdyż Izaak nie był ani jedynym, ani pierworodnym synem Abrahama, miał już syna z niewolnicą Hagar. Nieco wcześniej pisze:
'Abraham wyprawił wielką ucztę w tym dniu, w którym Izaak został odłączony od piersi. Sara widząc, że syn Egipcjanki Hagar, którego ta urodziła Abrahamowi, naśmiewa się z Izaaka, rzekła do Abrahama: "Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem, bo syn tej niewolnicy nie będzie współdziedzicem z synem moim Izaakiem". To powiedzenie Abraham uznał za bardzo złe - ze względu na swego syna. A wtedy Bóg rzekł do Abrahama: "Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka nazwane będzie twoje potomstwo. Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem.'
(Rdz 21,8-13)
Tym synem był Izmael, a obiecanym narodem są Izmailici, z których wywodził się później Mahomet (Arabowie to jeszcze inna nacja).

Natomiast Abraham próbując złożyć ofiarę ze swojego syna Izaaka wcale się nie popisał, nie wykazał swojej wiary.
Otóż w owym czasie wymyślanie bogów i składanie im ofiar z ludzi, w tym z własnych dzieci, było czymś powszechnie spotykanym. Abraham postąpił dokładnie tak, jak nie powinien, jak to praktykowały okoliczne ludy. Współcześnie na Bliskim Wschodzie (i na całym świecie) znajduje się masowe mogiły ofiar tamtych rytuałów, oprawcy lubowali się też w budowaniu na nich własnych domów. Co ciekawe, jeśli policja szuka zwłok ofiar aresztowanego psychopatycznego mordercy, pierwsze co robi to rozkopuje jego ogródek oraz piwnicę.

Tak na logikę, jeśli jakieś bóstwo byłoby bytem rzeczywistym, a nie urojonym, i pragnęło czyjejś śmierci, to nie potrzebowałoby pomocników. W cytowanym fragmencie okazało się, że to jednak nie Bóg, ale anioł, nakazał zabicie syna. Nakazuje innym ten, kto sam nie może czegoś uczynić, więc nie jest żadnym bóstwem.
Jezus tak oto podsumował swojego przodka:
'W odpowiedzi rzekli do Niego: "Ojcem naszym jest Abraham". Rzekł do nich Jezus: "Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego". Rzekli do niego: "Myśmy nie urodzili się z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga".
Rzekł do nich Jezus: "Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówił kłamstwo, od siebie mówił, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie".
'
(Jn 8,10-45)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

przepraszam ze nie na temat ale mam do ciebie pytanie a nie moge znalezc maila ;p pisales o tablicach te z kolkiem i kropka w srodku, czy jest mozliwe ze u czlowieka moze sie pojawic taki znak znikad ?

MaRa pisze...

Jak to znikąd?
Na skórze?

Może to przypadek, jakaś alergia, siniak itp., jak wizerunki Matki Boskiej na brudnych szybach.

Albo ingerencja z zewnątrz (któryś z Elohim znudził się robieniem kręgów w zbożu).