sobota, 3 maja 2008

Maszynka życzeń

Po krótkim wstępie z poprzedniego wpisu pora na zastosowania praktyczne:)

Legenda mówi, że w 1946r. pułkownik Henry Gross (bankier i inwestor z Pensylwanii) wraz z niejakim Uptonem i Armstrongiem (których żony zmarły na raka) postanowili zbudować niezwykłe urządzenie.

Konstrukcja jest bardzo prosta:
1) Dwie elektrody wejściowe, np. płyki miedziane, podłączone do wejścia wzmacniacza.
2) Wzmacniacz m.cz. (akustyczny), może być również wzmacniacz symboliczny (narysowany na kartce papieru), podobnie jak w urządzeniu Hieronymousa. Oraz źrodło zasilania.
3) Antena oraz uziemienie, podłączone do wyjścia wzmacniacza. Jako anteny można użyć kawałka drutu czy też anteny teleskopowej od radioodbiornika.

Pomiędzy elektrody wejściowe należy włożyć tzw. 'świadka', czyli fotografię lub próbkę, coś związanego z obiektem na który chcemy oddziaływać. Następnie należy się koncentrować (kilka razy dziennie) na wyobrażeniu zmian, które mają wystąpić w obiekcie docelowym. Odległość nie ma znaczenia dla uzyskanego efektu.

Zasada działania rownież jest bardzo prosta. Oddziaływuje za pomocą owych akustycznopodobnych fal rozchodzących się w 'tamtym' świecie. Informacja jest przekazywana za pośrednictwej pewnego rodzaju połączeń pomiędzy:
-Obiektami, które kiedykolwiek się ze sobą fizycznie zetknęły;
-Obiektami a myślami o nich, wyobrażeniami.
Stąd konieczność stosowania 'świadka'.
Wyjaśnienie powstawania owej sieci powiązań energetycznych także jest proste- na pewnym poziomie nie ma już czasu, wszelkie wydarzenia (cała przeszłość, teraźniejszość i przyszłość) dzieją się równocześnie.

Za pomocą tego urządzenia można wpływać na 'zbiegi okoliczności', a także proste organizmy (wirusy, bakterie, owady). Można próbować pozbyć się szkodników z pola, kurzajek itp. (celowo nie używam słowa 'leczyć', bo zarezerwowane jest dla lekarzy).
Lepiej nie próbować komukolwiek szkodzić przy jego pomocy, gdyż skutki okażą się opłakane dla operatora.

Brak komentarzy: