Reportaż:
Okazuje się, że wędzenie mięsa jałowcem bardzo przedłuża jego trwałość. A Unia zabroniła...
Cz. 2:
Cz. 3:
niedziela, 9 listopada 2014
wtorek, 4 listopada 2014
Wybory samorządowe 2014 - ulotka
Moja ulotka z postulatami, jaką osobiście rozdaję:
Tutaj jest mój program wyborczy, w trakcie edycji więc może się zmieniać:
http://1drv.ms/1pwOoVe
Tutaj jest mój program wyborczy, w trakcie edycji więc może się zmieniać:
http://1drv.ms/1pwOoVe
sobota, 25 października 2014
Rozkaz wydany w 20 sierpnia 1807 roku dla oficerów Suzdalskiego Pułku Muszkieterskiego
W związku z zaproszeniem na bal, który wydaje polski książę Sanguszko, rozkazuję oficerom być ubranym w nowy mundur galowy.źródło: http://www.liveinternet.ru/users/3780265/post255113079/
Na bal do polskiego księcia zjawić się dokładnie o 8 godzinie wieczorem.
Po przybyciu sprawdzić swój mundur, aby nie było widoczne gołe ciało w miejscach kuszących.
Po wejściu do sali na podłogę nie smarkać, a do tego mieć przy sobie czyste chustki.
Na ścianach salonów sprośnych napisów nie pisać i kuszących części ludzkiego ciała nie rysować.
Po zjawieniu się polskich kobiet, prowadzić siebie najbardziej skromnie. Tyłkiem do twarzy kobiet nie odwracać się, podczas rozmowy z pięknymi szlachciankami rąk w kieszeniach nie trzymać i swego członka nie ruszać.
Podczas tańców nie podstawiać swoim damom nóg, aby te padały, na kolana sobie nie sadzić i za tyłki nie macać.
W bufetach nie spijać się, nie spluwać po kątach i nie smarkać się przy pomocy palców.
Podczas kolacji za stołem nieprzystojnych słów nie wymawiać i pod stołem obok siedzącym damom członków w ręce nie dawać. Po kolacji nie wychodzić srać na balkon, a korzystać z przeznaczonych do tego miejsc.
Przy pożegnaniu ukłonić się trzykrotnie na francuski styl i w ogóle na balu prowadzić siebie dostojnie, jak to przystało dla rosyjskiego oficera.
Podpisał
Dowódca pułku, pułkownik Zorubliow
piątek, 24 października 2014
Rondo bez korków
środa, 22 października 2014
Jolly Roger
Piękny lub Wesoły Roger. Słynna flaga piracka, czarna płachta materiału z trupią czaszką i skrzyżowanymi piszczelami, czasem z innymi symbolami.
Jej historia sięga 1713 roku, kiedy w Utrechcie (Holandia) został zawarty układ pokojowy. Z dnia na dzień korsarze zostali pozbawieni prawa pływania pod banderami państw i wynikającej z tego ochrony, zostali wyjęcia spod prawa. Zaczęli wtedy używać flagi Jolly Roger.
Jednymi z pierwszych sławnych rozbójników morskich byli Teach "Czarnobrody" i Edward England.

W czasie II Wojny Światowej alianckie okręty podwodne, w tym polskie, przy powrocie z akcji uwieńczonej sukcesem wywieszały flagę Jolly Roger z dodatkowymi symbolami: biała kreska to storpedowany starek handlowy, czerwona kreska to storpedowany okręt wojenny, skrzyżowane szable to abordaż, sztylet to tajna misja.
Jej historia sięga 1713 roku, kiedy w Utrechcie (Holandia) został zawarty układ pokojowy. Z dnia na dzień korsarze zostali pozbawieni prawa pływania pod banderami państw i wynikającej z tego ochrony, zostali wyjęcia spod prawa. Zaczęli wtedy używać flagi Jolly Roger.
Jednymi z pierwszych sławnych rozbójników morskich byli Teach "Czarnobrody" i Edward England.

W czasie II Wojny Światowej alianckie okręty podwodne, w tym polskie, przy powrocie z akcji uwieńczonej sukcesem wywieszały flagę Jolly Roger z dodatkowymi symbolami: biała kreska to storpedowany starek handlowy, czerwona kreska to storpedowany okręt wojenny, skrzyżowane szable to abordaż, sztylet to tajna misja.
wtorek, 21 października 2014
Wybory samorządowe 2014 - żłobki, przedszkola i parkingi
Politycy obiecują więcej pieniędzy (tylko skąd je wezmą?), w tym na żłobki i przedszkola. Cóż za obłuda...
Prawda jest taka, że wszyscy już rządzili po kolei (PO, PiS, PSL, SLD itd.), te same twarze od 25 lat. I niczego nie zrobili. Nie dlatego, że nie było pieniędzy na żłobki i przedszkola.
Otóż to chyba oczywiste, że jak jest jakieś osiedle ludzkie, tam pojawiają się też dzieci, tak było od początku istnienia człowieka, a nawet wcześniej. Więc nie potrzeba chyba zbyt wielkiego geniusza aby przewidzieć, że po wybudowaniu nowego osiedla pojawią się w nim dzieci. Jednak nie pomyślano i nie przewidziano tego.
Są przepisy mówiące, w co ma być wyposażone osiedle. Musi mieć wystarczającą ilość miejsc parkingowych, to nakaz prawny nałożony na budowniczych. Jednak nie musi mieć lokali przeznaczonych na żłobek czy przedszkole. Prawo nie wymaga, drogi i parkingi są kosztowe, więc budowniczy tną koszty i budują puste osiedla, bez najbardziej niezbędnej w życiu człowieka infrastruktury, tam nie ma nic - ani placu zabaw, ani żłobka, ani przedszkola, ani możliwości kupienia chleba, ani fryzjera, kompletna pustka, tylko mieszkania i parkingi.
Porodziły się dzieci i nie ma gdzie ich posłać. W wielu krajach na świecie przewidziano urodzenie się dzieci i są stosowne przepisy dla budowlańców, ale nie w Polsce. Nagle budżety gminne muszą wysupłać miliony, by opłacić budowę przedszkoli lub zrefundować pobyt dzieci w prywatnych, oddalonych od miejsc zamieszkania. A wystarczyło tylko dobudować kilka lokali przy okazji budowy osiedla, rodzice by się zrzucili i sami opłacili opiekunów, lub zorganizowali dyżury (niektóre matki są bezrobotne, inne na urlopach macierzyńskich, mogłyby się zająć dziećmi).
Inny błąd, wymuszony przepisami, polega na konieczności doprowadzenia dróg dojazdowych do budynków. Ulice są bardzo kosztowne i to one w znacznym zakresie wpływają na cenę mieszkań, zajmują więcej miejsca niż same budynki, poza tym pożerają miejsce na osiedlu przeznaczone dla ludzi.
A można było to rozwiązać zupełnie inaczej - parking obok osiedla, drogi poza osiedlem, a na samym osiedlu tylko chodniki i deptaki dla ludzi, zakaz wjazdu dla samochodów. Nieco szersze, by w razie konieczności mogła przejechać karetka, straż pożarna lub transport mebli, ale na co dzień wyłączone z ruchu kołowego.
Co najwyżej trzeba byłoby się przejść 50 metrów do parkingu, ale teraz i tak na tych osiedlach ciężko zaparkować pod samym domem. Cała niezbędna infrastruktura i tak byłaby na osiedlu, kilka minut piechotą do szkoły, przedszkola, więc poza osiedle konieczne byłyby jedynie dojazdy do pracy.
Sklepy można byłoby ulokować na jednym końcu osiedla, przy samej drodze, by dostawa towaru nie musiała przejeżdżać przez teren osiedla.
Prawda jest taka, że wszyscy już rządzili po kolei (PO, PiS, PSL, SLD itd.), te same twarze od 25 lat. I niczego nie zrobili. Nie dlatego, że nie było pieniędzy na żłobki i przedszkola.
Otóż to chyba oczywiste, że jak jest jakieś osiedle ludzkie, tam pojawiają się też dzieci, tak było od początku istnienia człowieka, a nawet wcześniej. Więc nie potrzeba chyba zbyt wielkiego geniusza aby przewidzieć, że po wybudowaniu nowego osiedla pojawią się w nim dzieci. Jednak nie pomyślano i nie przewidziano tego.
Są przepisy mówiące, w co ma być wyposażone osiedle. Musi mieć wystarczającą ilość miejsc parkingowych, to nakaz prawny nałożony na budowniczych. Jednak nie musi mieć lokali przeznaczonych na żłobek czy przedszkole. Prawo nie wymaga, drogi i parkingi są kosztowe, więc budowniczy tną koszty i budują puste osiedla, bez najbardziej niezbędnej w życiu człowieka infrastruktury, tam nie ma nic - ani placu zabaw, ani żłobka, ani przedszkola, ani możliwości kupienia chleba, ani fryzjera, kompletna pustka, tylko mieszkania i parkingi.
Porodziły się dzieci i nie ma gdzie ich posłać. W wielu krajach na świecie przewidziano urodzenie się dzieci i są stosowne przepisy dla budowlańców, ale nie w Polsce. Nagle budżety gminne muszą wysupłać miliony, by opłacić budowę przedszkoli lub zrefundować pobyt dzieci w prywatnych, oddalonych od miejsc zamieszkania. A wystarczyło tylko dobudować kilka lokali przy okazji budowy osiedla, rodzice by się zrzucili i sami opłacili opiekunów, lub zorganizowali dyżury (niektóre matki są bezrobotne, inne na urlopach macierzyńskich, mogłyby się zająć dziećmi).
Inny błąd, wymuszony przepisami, polega na konieczności doprowadzenia dróg dojazdowych do budynków. Ulice są bardzo kosztowne i to one w znacznym zakresie wpływają na cenę mieszkań, zajmują więcej miejsca niż same budynki, poza tym pożerają miejsce na osiedlu przeznaczone dla ludzi.
A można było to rozwiązać zupełnie inaczej - parking obok osiedla, drogi poza osiedlem, a na samym osiedlu tylko chodniki i deptaki dla ludzi, zakaz wjazdu dla samochodów. Nieco szersze, by w razie konieczności mogła przejechać karetka, straż pożarna lub transport mebli, ale na co dzień wyłączone z ruchu kołowego.
Co najwyżej trzeba byłoby się przejść 50 metrów do parkingu, ale teraz i tak na tych osiedlach ciężko zaparkować pod samym domem. Cała niezbędna infrastruktura i tak byłaby na osiedlu, kilka minut piechotą do szkoły, przedszkola, więc poza osiedle konieczne byłyby jedynie dojazdy do pracy.
Sklepy można byłoby ulokować na jednym końcu osiedla, przy samej drodze, by dostawa towaru nie musiała przejeżdżać przez teren osiedla.
czwartek, 9 października 2014
Wybory samorządowe w Polsce 16 listopada 2014 roku
Najprawdopodobniej będę w nich kandydował, do sejmiku województwa mazowieckiego. Okręg radomski, pozycja nr 2 na liście partii Demokracja Bezpośrednia, jako kandydat bezpartyjny.
Prawdopodobieństwo wybrania mnie jest równe zeru, bo wszyscy owczym pędem pójdą zagłosować na którąś z czterech znanych partii. Ale kilka osób mnie namawiało, więc się zgodziłem.
Wkrótce podam program wyborczy. Oczywiście będzie najlepszy, co akurat nie jest specjalnie trudne, biorąc pod uwagę poziom intelektualny w największych partiach. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo nikt nie czyta programów wyborczych, nawet sami kandydaci owych partii ich nie znają.
Ja mam swoje własne poglądy, zupełnie niezależne od jakichkolwiek grup interesów.
Z wyborami samorządowymi wiąże się pewna ciekawostka. Z okręgu na prawach powiatu na liście do rady miejskiej lub sejmiku wojewódzkiego musi być minimum 5 kandydatów, co w skali kraju daje liczbę kilkudziesięciu tysięcy osób (!).
Jak łatwo się domyślić, nawet największe partie nie mają tylu członków by obsadzić listy w całym kraju. Więc co robią? Członkowie partii obsadzają pierwsze miejsca, a ostatnie uzupełniają ludźmi z łapanki, np. rodziną lub znajomymi.
Można sobie wyobrazić jakie byłyby jaja, gdyby w któryś wyborach wszyscy zagłosowali na kandydatów z końca listy :)
Prawdopodobieństwo wybrania mnie jest równe zeru, bo wszyscy owczym pędem pójdą zagłosować na którąś z czterech znanych partii. Ale kilka osób mnie namawiało, więc się zgodziłem.
Wkrótce podam program wyborczy. Oczywiście będzie najlepszy, co akurat nie jest specjalnie trudne, biorąc pod uwagę poziom intelektualny w największych partiach. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo nikt nie czyta programów wyborczych, nawet sami kandydaci owych partii ich nie znają.
Ja mam swoje własne poglądy, zupełnie niezależne od jakichkolwiek grup interesów.
Z wyborami samorządowymi wiąże się pewna ciekawostka. Z okręgu na prawach powiatu na liście do rady miejskiej lub sejmiku wojewódzkiego musi być minimum 5 kandydatów, co w skali kraju daje liczbę kilkudziesięciu tysięcy osób (!).
Jak łatwo się domyślić, nawet największe partie nie mają tylu członków by obsadzić listy w całym kraju. Więc co robią? Członkowie partii obsadzają pierwsze miejsca, a ostatnie uzupełniają ludźmi z łapanki, np. rodziną lub znajomymi.
Można sobie wyobrazić jakie byłyby jaja, gdyby w któryś wyborach wszyscy zagłosowali na kandydatów z końca listy :)
czwartek, 18 września 2014
Krowa musi wyjść na pastwisko, czyli teoria działania umysłu człowieka
Mózg działa na tej zasadzie, że tworzy model świata i porównuje z nim bodźce napływające ze zmysłów. Do tego porównywania służą połączenia zwrotne między neuronami w mózgu, których jest znacznie większa liczba niż samych neuronów. Umożliwia to korekcję bodźców zniekształconych przez wszelkie nieliniowości zmysłów i do świadomości docierają już bodźce po korekcji, wiele bodźców nie dociera jeśli sieć neuronowa nie uzna ich za zagrożenie (np. zjawisko progu bólu).
To znacznie upraszcza działanie mózgu, świadoma część nie musi na wszystko reagować, tylko na bodźce nietypowe, niezgodne z modelem (przykładowo, mózg tworzy model chodnika i później tylko przypomina sobie gdzie stawiać nogi by po nim przejść, najczęściej poinformuje świadomość jeśli zajdzie coś nietypowego, jakaś zmiana w stosunku do modelu, np. na chodniku pojawi się dziura).
Ów model świata odpowiada za automatyzacje działań (np. chodzenie po schodach), bo mózg nie musi przetwarzać wszystkich informacji z otoczenia i za każdym razem podejmować decyzji (co byłoby męczące), tylko przypomina sobie z pamięci co ma robić.
Ta automatyzacja powoduje również powstanie wzorców kulturowych.
Wielokrotnie ze zdumieniem odkrywałem, że ludziom tylko się wydaje iż są inteligentni i myślą, tak naprawdę większość ludzi przez większość czasu tylko powtarza w kółko pewne wyuczone wzorce zachowań, a później świadomość to "przyklepuje" tworząc iluzję że decyzja została podjęta świadomie. Normalnie jakbym miał z zombie do czynienia.
Zresztą każdy może to zaobserwować po sobie. Ciągłe powtarzanie tych samych zachowań, dzień w dzień te same czynności. Bez żadnej refleksji, czy to ma jakikolwiek sens, czy nie można byłoby tego zrobić nieco inaczej.
Psychologowie i socjologowie badając człowieka tak naprawdę nie badają jego natury, ale wyuczone wzorce zachowań. Stąd pozorna różnorodność ludzi. Wszyscy są podobni z zasady działania, ale nieco inaczej zaprogramowani.
Z tego zaklętego kręgu bezmyślności można wyjść dzięki medytacji (niektórzy medytują nie wiedząc że to co robią jest medytacją, np. obserwacja fal na morzu, ognia w kominku, czasem jazda samochodem). Medytacja umożliwia obserwację własnych myśli i emocji z dystansu i świadome decydowanie o reakcjach, o zastosowaniu myśli, jej zakwestionowaniu lub skorygowaniu poprzez połączenie z innymi myślami w coś nowego.
Z kolei agresja jest automatyczną reakcją na SUBIEKTYWNE poczucie zagrożenia, często wynikające z poczucia bezsilności. Zagrożenie może być zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne (np. zmęczenie, głód i zagrożenie spójności posiadanego modelu świata, bez modelu świata mózg nie mógłby funkcjonować).
To znacznie upraszcza działanie mózgu, świadoma część nie musi na wszystko reagować, tylko na bodźce nietypowe, niezgodne z modelem (przykładowo, mózg tworzy model chodnika i później tylko przypomina sobie gdzie stawiać nogi by po nim przejść, najczęściej poinformuje świadomość jeśli zajdzie coś nietypowego, jakaś zmiana w stosunku do modelu, np. na chodniku pojawi się dziura).
Ów model świata odpowiada za automatyzacje działań (np. chodzenie po schodach), bo mózg nie musi przetwarzać wszystkich informacji z otoczenia i za każdym razem podejmować decyzji (co byłoby męczące), tylko przypomina sobie z pamięci co ma robić.
Ta automatyzacja powoduje również powstanie wzorców kulturowych.
Wielokrotnie ze zdumieniem odkrywałem, że ludziom tylko się wydaje iż są inteligentni i myślą, tak naprawdę większość ludzi przez większość czasu tylko powtarza w kółko pewne wyuczone wzorce zachowań, a później świadomość to "przyklepuje" tworząc iluzję że decyzja została podjęta świadomie. Normalnie jakbym miał z zombie do czynienia.
Zresztą każdy może to zaobserwować po sobie. Ciągłe powtarzanie tych samych zachowań, dzień w dzień te same czynności. Bez żadnej refleksji, czy to ma jakikolwiek sens, czy nie można byłoby tego zrobić nieco inaczej.
Psychologowie i socjologowie badając człowieka tak naprawdę nie badają jego natury, ale wyuczone wzorce zachowań. Stąd pozorna różnorodność ludzi. Wszyscy są podobni z zasady działania, ale nieco inaczej zaprogramowani.
Z tego zaklętego kręgu bezmyślności można wyjść dzięki medytacji (niektórzy medytują nie wiedząc że to co robią jest medytacją, np. obserwacja fal na morzu, ognia w kominku, czasem jazda samochodem). Medytacja umożliwia obserwację własnych myśli i emocji z dystansu i świadome decydowanie o reakcjach, o zastosowaniu myśli, jej zakwestionowaniu lub skorygowaniu poprzez połączenie z innymi myślami w coś nowego.
Z kolei agresja jest automatyczną reakcją na SUBIEKTYWNE poczucie zagrożenia, często wynikające z poczucia bezsilności. Zagrożenie może być zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne (np. zmęczenie, głód i zagrożenie spójności posiadanego modelu świata, bez modelu świata mózg nie mógłby funkcjonować).
wtorek, 9 września 2014
Mutująca kukurydza
W kolbach kukurydzy farmer z Oklahomy Carl Barnes zauważył kolorowe ziarna, wyselekcjonował i rozmnożył. W ten sposób powstała kolorowa odmiana kukurydzy.

Naukowcy zaraz pospieszyli z wyjaśnieniem:
Można dojść do wniosku, że to kolejny dowód na ewolucję? Skaczące transpozony! Najpierw kukurydza zamiast żółtej robi się czerwona, później być może wyrosną jej oczy na czółkach i zacznie biegać po polu pożerając ludzi.
Ano, niezupełnie.
Czerwoną kukurydzę znają od wieków Indianie Qu'eqchi Maja z południowego Belize.
A skąd może wziąć się żółty kolor, pokazuje addytywna przestrzeń kolorów RGB:
Czyli żółta kukurydza niekoniecznie jest żółta, bo żółty to nie tylko żółty, ale może również powstać z połączenia koloru zielonego i czerwonego. Najpierw kukurydza jest zielona, najprawdopodobniej od chlorofilów, a później dochodzą czerwone karetonoidy i kukurydza robi się żółta. Jeśli zaniknie zbyt wiele zielonego, lub dojdzie zbyt wiele czerwonego barwnika, to zamiast żółtej kukurydza stanie się czerwona.
Niekoniecznie musiały dojść nowe geny, mogła się tylko zmienić ekspresja już istniejących. Czyli mutacja blokująca jakiś gen będący przełącznikiem czasowym, lub czynniki epigenetyczne.
Czerwone ziarenka kukurydzy pojawiały się od dawna, selektywna uprawa sprawiła że dominują, ale zaprzestanie selekcji spowoduje powrót do stanu wyjściowego.

Naukowcy zaraz pospieszyli z wyjaśnieniem:
Skąd te niesamowite kolory? To zasługa transpozonów - fragmentów DNA, które potrafią same się wycinać z nici i przenosić w inne miejsce. Skacząc po kukurydzianym genomie przenoszą na przykład informacje odpowiadające za kolor ziaren. Jeszcze w latach 50. badała to Barbara McClintock, która w 1983 roku dostała za swoje odkrycia NoblaŹródło: http://www.crazynauka.pl/skad-sie-wziela-kolorowa-kukurydza/
Można dojść do wniosku, że to kolejny dowód na ewolucję? Skaczące transpozony! Najpierw kukurydza zamiast żółtej robi się czerwona, później być może wyrosną jej oczy na czółkach i zacznie biegać po polu pożerając ludzi.
Ano, niezupełnie.
Czerwoną kukurydzę znają od wieków Indianie Qu'eqchi Maja z południowego Belize.
A skąd może wziąć się żółty kolor, pokazuje addytywna przestrzeń kolorów RGB:
Czyli żółta kukurydza niekoniecznie jest żółta, bo żółty to nie tylko żółty, ale może również powstać z połączenia koloru zielonego i czerwonego. Najpierw kukurydza jest zielona, najprawdopodobniej od chlorofilów, a później dochodzą czerwone karetonoidy i kukurydza robi się żółta. Jeśli zaniknie zbyt wiele zielonego, lub dojdzie zbyt wiele czerwonego barwnika, to zamiast żółtej kukurydza stanie się czerwona.
Niekoniecznie musiały dojść nowe geny, mogła się tylko zmienić ekspresja już istniejących. Czyli mutacja blokująca jakiś gen będący przełącznikiem czasowym, lub czynniki epigenetyczne.
Czerwone ziarenka kukurydzy pojawiały się od dawna, selektywna uprawa sprawiła że dominują, ale zaprzestanie selekcji spowoduje powrót do stanu wyjściowego.
piątek, 5 września 2014
Przyczyny gwałtownych śmierci
Media szczują ludzi przeciwko sobie, wmawiając że ludzie są niebezpieczni dla innych i trzeba ich się bać.
Jednak obiektywna prawda jest zupełnie inna. Pomimo że żyjemy w cywilizacji strachu i zmuszającej do przemocy, większe jest prawdopodobieństwo śmierci w wyniku samobójstwa, niż łącznie w wyniku morderstwa, wojny i klęski żywiołowej.
Sprawdziłem statystyki policyjne w Polsce. Ciekawa lektura dla zwolenników noszenia broni palnej, przekonanych że ktoś będzie ich chciał zamordować na ulicy (ja nie jestem przeciwnikiem prawa do broni jako takiego, ale uważam że jest niepotrzebna). I tak:
2009 rok
729 postępowań o zabójstwa, w tym 265 usiłowania (ofiara przeżyła), w 221 przypadkach motywem najczęściej były to nieporozumienia rodzinne, w 55 rabunek (średnia wartość łupu ok. 15,5 tyś. zł), 55 dokonanych przez osoby niepoczytalne, 11 na zlecenie i 9 seksualnych.
W 404 przypadkach sprawca użył noża, w 35 broni palnej, w 2 materiałów wybuchowych.
Miejsce to w 326 przypadkach mieszkanie, w 157 dom jednorodzinny, 89 na ulicy, 15 w lesie, 10 domy wypoczynkowe, 9 pola i łąki, 8 zbiorniki wodne i rzeki, 7 ogródki działkowe i 6 przystanki autobusowe.
Wykrywalność wyniosła 92,8%.
Wśród 755 podejrzanych 442 to bezrobotni, 89 emeryci i renciści, 49 uczniowie, 9 studentów.
400 podejrzanych działało pod wpływem alkoholu (w tym 3 nieletnich), 6 pod wpływem narkotyków.
Z kolei 4384 osoby popełniły samobójstwo, w tym 3739 mężczyzn i 645 kobiet.
Nie znalazłem statystyki wypadków drogowych z tamtego roku, w 2013 roku było 35385 wypadków, w których zginęło 3291 osób, a 43471 zostało rannych.
Czyli stosunek samobójstwo/wypadek/rabunek to ok. 1:0,75:0,012. Jest 79,7 razy większe prawdopodobieństwo poniesienia śmierci w wyniku samobójstwa niż napadu rabunkowego, a 59 razy większe śmierci w wypadku drogowym i blisko 9,5 razy większe w wyniku samobójstwa niż zabójstwa z dowolnej przyczyny. Ponad 4 razy większe jest prawdopodobieństwo zostania zabitym przez kogoś z rodziny niż przez rabusia.
W 2009 roku było trafionych 89 szóstek w Dużym Lotku, czyli większe jest prawdopodobieństwo wygranej niż śmierci w napadzie rabunkowym. A prawdopodobieństwo wygranej jest zbliżone do prawdopodobieństwa, że gdy siedzi się z zawiązanymi oczami na tylnym siedzeniu samochodu, na trasie Radom - Warszawa i w przypadkowym momencie wyciągnie pistolet i strzeli przez okno, to pocisk trafi deskę ustawioną pionowo przy trasie w dowolnym miejscu, przez osobę która wbiła w ziemię i nie wyjawiła gdzie.
Jednak obiektywna prawda jest zupełnie inna. Pomimo że żyjemy w cywilizacji strachu i zmuszającej do przemocy, większe jest prawdopodobieństwo śmierci w wyniku samobójstwa, niż łącznie w wyniku morderstwa, wojny i klęski żywiołowej.
"Co 40 sekund ktoś popełnia samobójstwo, w tym prawie jedna trzecia przez wypicie środka chwastobójczego. Co roku odbiera sobie życie więcej ludzi, niż ginie w wyniku zabójstw, konfliktów zbrojnych i klęsk żywiołowych - alarmuje w raporcie WHO.http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,16587693,WHO__Co_40_sekund_ktos_popelnia_samobojstwo__Mniej.html
Oznacza to, że w ciągu całego roku na świecie 800 tys. ludzi popełnia samobójstwo, podczas gdy 500 tys. ginie zamordowanych, a 200 tys. traci życie w konfliktach zbrojnych lub w wyniku klęsk żywiołowych. Co roku ginie gwałtowną śmiercią łącznie z samobójcami 1,5 mln osób."
Sprawdziłem statystyki policyjne w Polsce. Ciekawa lektura dla zwolenników noszenia broni palnej, przekonanych że ktoś będzie ich chciał zamordować na ulicy (ja nie jestem przeciwnikiem prawa do broni jako takiego, ale uważam że jest niepotrzebna). I tak:
2009 rok
729 postępowań o zabójstwa, w tym 265 usiłowania (ofiara przeżyła), w 221 przypadkach motywem najczęściej były to nieporozumienia rodzinne, w 55 rabunek (średnia wartość łupu ok. 15,5 tyś. zł), 55 dokonanych przez osoby niepoczytalne, 11 na zlecenie i 9 seksualnych.
W 404 przypadkach sprawca użył noża, w 35 broni palnej, w 2 materiałów wybuchowych.
Miejsce to w 326 przypadkach mieszkanie, w 157 dom jednorodzinny, 89 na ulicy, 15 w lesie, 10 domy wypoczynkowe, 9 pola i łąki, 8 zbiorniki wodne i rzeki, 7 ogródki działkowe i 6 przystanki autobusowe.
Wykrywalność wyniosła 92,8%.
Wśród 755 podejrzanych 442 to bezrobotni, 89 emeryci i renciści, 49 uczniowie, 9 studentów.
400 podejrzanych działało pod wpływem alkoholu (w tym 3 nieletnich), 6 pod wpływem narkotyków.
Z kolei 4384 osoby popełniły samobójstwo, w tym 3739 mężczyzn i 645 kobiet.
Nie znalazłem statystyki wypadków drogowych z tamtego roku, w 2013 roku było 35385 wypadków, w których zginęło 3291 osób, a 43471 zostało rannych.
Czyli stosunek samobójstwo/wypadek/rabunek to ok. 1:0,75:0,012. Jest 79,7 razy większe prawdopodobieństwo poniesienia śmierci w wyniku samobójstwa niż napadu rabunkowego, a 59 razy większe śmierci w wypadku drogowym i blisko 9,5 razy większe w wyniku samobójstwa niż zabójstwa z dowolnej przyczyny. Ponad 4 razy większe jest prawdopodobieństwo zostania zabitym przez kogoś z rodziny niż przez rabusia.
W 2009 roku było trafionych 89 szóstek w Dużym Lotku, czyli większe jest prawdopodobieństwo wygranej niż śmierci w napadzie rabunkowym. A prawdopodobieństwo wygranej jest zbliżone do prawdopodobieństwa, że gdy siedzi się z zawiązanymi oczami na tylnym siedzeniu samochodu, na trasie Radom - Warszawa i w przypadkowym momencie wyciągnie pistolet i strzeli przez okno, to pocisk trafi deskę ustawioną pionowo przy trasie w dowolnym miejscu, przez osobę która wbiła w ziemię i nie wyjawiła gdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
