środa, 31 grudnia 2025

Wyzwalanie się z niewolniczego systemu

Czarnoskóry Amerykanin odkrył to samo, co Marks już ponad 150 lat temu.
Otóż system jest tak zaprojektowany, aby nieliczni bogacili się na pracy pozostałych. Jednak żeby ludzie nie zauważyli tego podstępu, to wmawia się im, że jest odwrotnie, że to nie system jest uzależniony od zniewalania ludzi, ale że ludzie potrzebują systemu.

Ludzi zniewala się poprzez długi.

W USA studia są płatne, a czesne w ostatnich dziesięcioleciach wzrosły wiele razy. Zachęca się młodych ludzi do studiowania i zanim jeszcze zaczną pracować i zarabiać, już mają dług, który będą musieli spłacić w przyszłości. A żeby spłacić ten dług za studia, będą musieli pójść do pracy i zarabiać pieniądze na pokrycie rat, jednocześnie wzbogacając kapitalistów swoją pracę.

Wmawia się ludziom, że muszą kupić dom, oczywiście na kredyt. Że najem nie jest najlepszym wyjściem. A jak wezmą kredyt, to będą musieli pracować za pieniądze na jego spłatę, tym samym wzbogacając kapitalistów (bo pracodawca płaci pracownikowi zaledwie ułamek tego, co mu wypracuje).

Trzeba kupić samochód, by dojeżdżać do pracy (bo w USA komunikacja publiczna praktycznie nie istnieje). A w pracy zarabiać na zakup i utrzymanie tego samochodu.

Jak już się pracuje i spłaca długi niezbędne do podjęcia tej pracy, to trzeba pracować jeszcze ciężej, żeby odłożyć sobie na emeryturę. A jak ludzie pracują ciężej, to jeszcze bardziej wzbogacają kapitalistów.

Takie są pułapki systemu.

Jako antidotum ów człowiek proponuje nie protesty, bo one nic nie dadzą. Zauważa, że system jest uzależniony od ludzi, bez ludzi się zawali. Więc trzeba mniej kupować. Tylko to, co jest naprawdę niezbędne, a jeśli już, wtedy tylko rzeczy dobrej jakości, trwałe. To ma wymusić na producentach zmianę i oferowanie produktów lepszej jakości, skoro ludzie przestaną płacić za wciskany im w reklamach badziew.

W USA rozpowszechnia się moda, ruch, pod nazwą i hasłem "Nic nie kupuj!". 


Film ma dubbing automatyczny na język polski.

wtorek, 23 grudnia 2025

Bitchat

Dowiedziałem się o istnieniu aplikacji BitChat. Twórcą jest jeden z założycieli Twittera.

W nowszych wersjach Bluetooth wprowadzono tryb kratowy (mesh), przydatny w komunikacji pomiędzy urządzeniami (M2M). Jeżeli dwa urządzenia nie mogą się połączyć bezpośrednio pomiędzy sobą, to łączą się za pośrednictwem trzecich urządzeń pośredniczących. To wcześniej było stosowane między innymi w sieciach radiowych LoRa. A przecież Bluetooth już jest w telefonach komórkowych i obsługuje sieci kratowe... 🤠 

Tak powstała idea aplikacji do przesyłania wiadomości tekstowych bezpośrednio pomiędzy smartfonami, albo za pośrednictwem innych smartfonów. Bez udziału jakichkolwiek sieci telefonii komórkowej, Internetu i zewnętrznych serwerów.

Jednak Bluetooth ma też ograniczenie zasięgu do kilkudziesięciu metrów. Więc urządzenia muszą być w takiej odległości od siebie.

Aplikacja była używana przez dziesiątki tysięcy protestujących na Madagaskarze i w Nepalu we wrześniu 2025 roku. Jest dostępna także w appstore na urządzenia Apple i w playstore na Androida.

sobota, 16 sierpnia 2025

niedziela, 10 sierpnia 2025

Liczba zabójstw na 100 tysięcy mieszkańców.

Ostatnio mało publikowałem na blogu, ale zamierzam powrócić. Bo na innych stronach typu Facebook oraz Youtube coraz bardziej szaleje cenzura.

Pierwsza grafika to tweet udostępniony 7 sierpnia przez amerykańskiego wiceprezydenta J.D. Vance. Najbardziej cywilizowane i najbogatsze państwo świata, wzór demokracji i cnót wszelakich, czyli Stany Zjednoczone, to 41 morderstw rocznie na 100 tysięcy mieszkańców w Waszyngtonie. To 4x więcej niż w Bogocie (11 na 100k), 5x więcej niż w Meksyku (8 na 100k) i 10x więcej niż w Hawanie (4 na 100k).


Dla porównania skali przytaczam europejskie statystyki. Polska i cała Unia Europejska to okolice 0,7 zabójstwa na 100k mieszkańców. Najniebezpieczniejsza jest Łotwa (3,8 na 100k), Litwa (2,8 na 100k) i Estonia (2,3 na 100k). Najmniej morderstw jest w Wielkiej Brytanii (0,1 na 100k) i Luxemburgu (0,2 na 100k).



piątek, 31 stycznia 2025

Duch i materia

Sama materia nie do końca jest materią. W fizyce istnieje teoria fal de Broglie’a, nawet potwierdzona doświadczalnie. Okazuje się, że materię można matematycznie opisać nie jako materię, ale jako falę i to się sprawdza. Nawet w doświadczeniach 1 elektron może przeniknąć 2 otwory jednocześnie, jakby był w 2 miejscach na raz. Materia jest jednocześnie cząstką i falą.

W fizyce kwantowej jest jeszcze dziwniej, bo tam są rozkłady prawdopodobieństw.

Do tego takie zjawiska jak pole elektryczne, magnetyczne i grawitacyjne, oraz pozostałe oddziaływania. Tutaj fizyka staje się kompletnie bezradna i unika odpowiedzi, chociażby takie pole magnetyczne jest tym czym jest, pojęciem podstawowym i definiowanym samo przez się. Jakieś przedmioty się przyciągają i odpychają, ale jakie łapki to powodują, na to nie ma odpowiedzi. Tak po prostu jest i nie wolno fizyka pytać dlaczego, bo się zdenerwuje, niczym rodzic na pytanie dziecka na które nie zna odpowiedzi i odpowiadający, żeby nie zadawało głupich pytań.

Idąc dalej w te rozważania jest jeszcze ciekawiej. Bo materia jest prawie pusta. Cząstki subatomowe są o wiele rzędów wielkości mniejsze od materii którą tworzą. Czyli każdy przedmiot materialny, wydający się czymś stałym, twardym składa się praktycznie z samej próżni.

Interesując się czym jest próżnia robi się jeszcze ciekawiej. Bo próżnia absolutnie nie jest niczym, ma swoje właściwości. Istniała kiedyś w fizyce teoria, że próżnia składa się z materii o ujemnej energii, więc znajdującej się jakby po przeciwnej stronie tej próżni. I to udowodniono eksperymentalnie, dostarczając tej materii energię można było ją przerzucić na naszą stronę, w ten sposób materia jakby wyłaniała się z nicości. Czyli jakby złamanie prawa fizyki, że materii nie można stworzyć z niczego.

W teorii względności próżnia jest określana jako czasoprzestrzeń i też ma ciekawe właściwości. Związki z czasem i masą.

Upraszczając rozważania, materia to jakby zaburzenie w próżni. Jakby projekcja generowana przez próżnię. Albo jakby emanacja czegoś, odbicie. Już filozofowie greccy rozważali materię jako odbicie lub cień jakiejś innej niedostrzegalnej rzeczywistości.

Są jeszcze nowsze teorie fizyki, chociaż już stare, częściowo udowodnione, choćby teoria strun, gdzie może być wiele wymiarów przestrzeni, nie tylko 3.

Więc całe rozważania wracają do punktu wyjścia. Istnieje materia, która jest jednocześnie falą, istnieją oddziaływania elektryczne, magnetyczne, grawitacyjne, jądrowe silne i słabe, oddziaływania elektryczne i magnetyczne jeśli są zmienne to generują falę elektromagnetyczną, która rozchodzi się w próżni, która to próżnia jednocześnie jest i jej nie ma. Na koniec nie wiadomo czym to wszystko jest, czym jest fala materii, fala elektromagnetyczna itd.

Więc dochodzi się do momentu, w którym tak dużo się wie, a jednocześnie zupełnie niczego nie wie. Można opisywać wzorami matematycznymi otaczającą rzeczywistość i na tej podstawie wiele zdarzeń przewidywać, na przykład tor lotu pocisku, orbity planet (ale te nie do końca, bo wzory nie obejmują przypadków wzajemnego oddziaływania 3 i większej ilości ciał).

Na podstawie wzorów można dużo dokonać, jednak fundament rzeczywistości nadal jakby unika poznania.

Nie twierdzę, że to, czego nie wiadomo, oznacza zaświaty w którym fruwają duchy, bo to dziecinne wyobrażenie. Po prostu dzięki poznaniu coraz więcej wiadomo i jednocześnie poszerza się obszar niewiedzy. To jak chodzenie z latarką w ciemności, z każdym krokiem poznawany jest kolejny wycinek rzeczywistości, ale jednocześnie za granicą światła, w cieniu, jest coraz większy nieznany obszar.

W 19 wieku ludziom wydawało się, że odkryli prawie wszystko, został jakiś malutki nieodkryty obszar. Ale idąc w ten obszar okazało się, że to przepaść bez dna.